Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

Tutaj dyskutujemy o poszczególnych ścieżkach dźwiękowych napisanych na potrzeby kina.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 60152
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#406 Post autor: Adam » ndz gru 18, 2016 08:54 am

najlepsze dyskusje to są o prażanach 8) :mrgreen:
NO CD = NO SALE

Awatar użytkownika
Mystery
James Horner
Posty: 25347
Rejestracja: pt gru 01, 2006 11:34 am

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#407 Post autor: Mystery » ndz gru 18, 2016 09:50 am

Widzę, że główne zarzuty Wojtka są takie, iż nie są to Star Warsy Johna Williamsa i muzyka nie sprostała jego wyobrażeniom, gustom i estetyce, czyli argumenty o których pisaliśmy, że będą tu padać na długo przed premierą ścieżki. Że są chóry? One robią tu tylko dobrą robotę, zresztą Giacchino zawsze często ich używa, po prostu używa ich jako instrumentu orkiestry, nawet w koncertowych suitach do utworów które chóru nie miały go dokłada (Lost, Roar, MOH), taki jego fetysz, z którego w Rouge One niemal całkowicie zrezygnował, no bo ile tu tego chóru mamy, głównie trzymał go na 2 ostatnie sceny. "Płaska" liryka? Po prostu liryka w stylu Michaela, na wielu w tym mnie działająca. Że nie ma tematów Williamsa? Jak już było wcześniej powiedziane to nie Star Wars, a jego historie bez Jedi czy Skywalkerów, z nowymi bohaterami i lokacjami, no i sądzę, że nawet nie mógł sobie pozwolić na przesadne korzystanie z dobrodziejstw muzycznej sagi i Disney trzymał na tym rękę, muzy SW ma być nie więcej, niż owe 5 % i tyle, inaczej nici z Oscarowej nominacji. Michael dostarczył score na jaki w tym czasie było go stać i jakiego wielka mysz chciała, miał przy tym fun, jak i niektórzy słuchający mają i chyba o to chodzi, a nie jakieś dury-srury :P ;)

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 60152
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#408 Post autor: Adam » ndz gru 18, 2016 09:53 am

Mystery pisze:Widzę, że główne zarzuty Wojtka są takie, iż nie są to Star Warsy Johna Williamsa i muzyka nie sprostała jego wyobrażeniom, gustom i estetyce, czyli argumenty o których pisaliśmy, że będą tu padać na długo przed premierą ścieżki.
no i taka prawda. fanboje obrażeni, że to nie jedyny prawdziwy John i nie jedyne prawdziwe Star Warsy, i za mało Johna, a tylko jakiś spinoff,
NO CD = NO SALE

Awatar użytkownika
lis23
+ Ludvig van Beethoven +
Posty: 14453
Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#409 Post autor: lis23 » ndz gru 18, 2016 10:18 am

Zgodzę się z Mysterym, że chór to też instrument i część orkiestry. Przecież nawet wielbiony tu przez niektórych Hans Zimmer używa nie tylko chóru ale i wokali jako instrumentów i chyba Sam o tym kiedyś mówił. Poza tym, ile tego chóru w RO jest? W "Strange'u" jest go znacznie więcej i nikt nie narzeka.
Tylko On, Williams John ;)
Tylko on, Elton John ;) ;)

Awatar użytkownika
Mystery
James Horner
Posty: 25347
Rejestracja: pt gru 01, 2006 11:34 am

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#410 Post autor: Mystery » ndz gru 18, 2016 10:22 am

lis23 pisze:Zgodzę się z Mysterym, że chór to też instrument i część orkiestry. Przecież nawet wielbiony tu przez niektórych Hans Zimmer używa nie tylko chóru ale i wokali jako instrumentów i chyba Sam o tym kiedyś mówił. Poza tym, ile tego chóru w RO jest? W "Strange'u" jest go znacznie więcej i nikt nie narzeka.
Ale to Star Wars, tam nie może być chóru, chyba, że używa go John Williams, bo Michael tylko przykrywa nim swoje niedoskonałości ;)

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 60152
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#411 Post autor: Adam » ndz gru 18, 2016 10:22 am

#TypowyWojtełe :D
NO CD = NO SALE

Awatar użytkownika
lis23
+ Ludvig van Beethoven +
Posty: 14453
Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#412 Post autor: lis23 » ndz gru 18, 2016 10:24 am

Mystery pisze: Ale to Star Wars, tam nie może być chóru, chyba, że używa go John Williams, bo Michael tylko przykrywa nim swoje niedoskonałości ;)
Tyle, że w tym jest pewna niekonsekwencja, gdyż jeden z najpopularniejszych utworów Williamsa ze SW to ... "Duel of the Fates" ;) a Wojtek pisał, że:
Tak samo jego użycie chóru - takie coś zazwyczaj robią kompozytorzy drugiej i trzeciej ligii, jak nie potrafią wytworzyć emocji orkiestrą, to myślą, że jak dowalą chór, to to w czymś pomoże. Czy Williams i Goldsmith używali w tego typu kinie chóru w czasach nowej przygody? Prawie wcale, bo do stworzenia ogromnego ładunku emocjonalnego wystarczała im orkiestra.
czyli w "Mrocznym Widmie" Williams był kompozytorem drugiej lub trzeciej ligi? ;)
Tylko On, Williams John ;)
Tylko on, Elton John ;) ;)

Awatar użytkownika
Mystery
James Horner
Posty: 25347
Rejestracja: pt gru 01, 2006 11:34 am

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#413 Post autor: Mystery » ndz gru 18, 2016 10:44 am

Nie wspomnieć o tym trailerowym chórze w "Battle of the Heroes", skoro jak napisał Marek ten w "Hope" taki był, to ten chyba też? ;) A z chórem Michael mógł przecież przedobrzyć (wspomniany "Doctor") i np dopieścić nim action score i dowalić takie "The Shadow Chase", no ale tego zrezygnował, choć pokusa pewnie była :)

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 60152
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#414 Post autor: Adam » ndz gru 18, 2016 10:49 am

Mystery pisze:Nie wspomnieć o tym trailerowym chórze w "Battle of the Heroes", skoro jak napisał Marek ten w "Hope" taki był, to ten chyba też? ;)
#TypowyŁacheł :D
NO CD = NO SALE

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#415 Post autor: Wojteł » ndz gru 18, 2016 11:12 am

Tak czytam te Wasze odpowiedzi i nie wiem, czy się śmiać, czy płakać:
Mystery pisze:Widzę, że główne zarzuty Wojtka są takie, iż nie są to Star Warsy Johna Williamsa i muzyka nie sprostała jego wyobrażeniom, gustom i estetyce, czyli argumenty o których pisaliśmy, że będą tu padać na długo przed premierą ścieżki.
Soundtrack z pierwszego KOTORa ma dwa tematy Johna Williamsa: Main Title podczas sekwencji napisów początkowych i JEDNO użycie tematu Mocy, a mimo to ma świetny klimat, tematy i akcję i Giacchino nie ma do niego startu. Moje zarzuty są takie, że kiedy pojawiają się elementy stylu Williamsa (a pojawia się ich całkiem sporo), to Gjaczin bierze od Johna wszystkie te najgorsze elementy jego stylu, czyli taką kakofonię jak w Bitwie o Endor, lub że gdy odnosi się do tematów JW, aranżuje je po prostu kiepsko - nie powiecie mi chyba, że uważacie jego przeróbkę tematu głównego za coś dobrego? Pozwolę sobie zacytować Marka Łacha, który stwierdził, że to by pasowało do kosmicznych jaj.
Mystery pisze:Że są chóry? One robią tu tylko dobrą robotę, zresztą Giacchino zawsze często ich używa, po prostu używa ich jako instrumentu orkiestry, nawet w koncertowych suitach do utworów które chóru nie miały go dokłada (Lost, Roar, MOH), taki jego fetysz, z którego w Rouge One niemal całkowicie zrezygnował, no bo ile tu tego chóru mamy, głównie trzymał go na 2 ostatnie sceny.
Chóry u Giacchina nigdy nie robią dobrej roboty, są po prostu jakimś tam dodatkowym tłem, które ma podbijać emocje, ale robi to w strasznie sztuczny i nijaki sposób.


Mystery pisze:"Płaska" liryka? Po prostu liryka w stylu Michaela, na wielu w tym mnie działająca.
Patrz wyżej
Mystery pisze:Że nie ma tematów Williamsa?
Są, tylko źle użyte
Mystery pisze:Jak już było wcześniej powiedziane to nie Star Wars
>pierwszy spin off STAR WARS
>Film wojenny w uniwersum STAR WARS
>Rogue one: A STAR WARS STORY


seems pretty fuckin star wars to me, chyba, że ten tytuł, Imperium, Gwiazda Śmierci, blastery, szturmowcy i Darth Vader pojawiają się też w innego typu kinie, to sorry, mea culpa

Mystery pisze:a jego historie bez Jedi czy Skywalkerów
Słyszałeś kiedyś o upadłym Jedi, Darcie Vaderze, znanym wcześniej jako Anakin Skywalker?

Mystery pisze:z nowymi bohaterami i lokacjami, no i sądzę, że nawet nie mógł sobie pozwolić na przesadne korzystanie z dobrodziejstw muzycznej sagi i Disney trzymał na tym rękę, muzy SW ma być nie więcej, niż owe 5 % i tyle, inaczej nici z Oscarowej nominacji.
No i właśnie ten argument, że w tym w ogóle nie ma Williamsa, to też jest kompletne pitolenie. Williamsa tam jest znacznie więcej niż 20%, tylko sposób wykorzystania jest źle użyty - fanfara rebelii jakaś taka bez mocy, temat Vadera brzmiący jak jezioro łabędzie, muza akcji jak w bitwie o Endor, przeróbka głownego tematu brzmiąca jak parodia. Temat Mocy pojawia się tutaj wielokrotnie, więc proszę mi tu juz nie pierdolić o tym jak to koniecznie MG musiał się odciąć od Williamsa i tego nie robić, bo to robi, tylko niezbyt umiejętnie. Temat szturmowców użyty w scenie z Vaderem, wtf? To nawet w ANH Williams go nie używał w takiej scenie. Do tego jeszcze marsz Rogue One, który jest w swojej stylistyce tak bardzo Williamsowski, że w ciągu ostatnich 20 lat chyba tylko March of the Resistance jest powrotem Williamsa do tego brzmienia.
Mystery pisze:Michael dostarczył score na jaki w tym czasie było go stać i jakiego wielka mysz chciała, miał przy tym fun, jak i niektórzy słuchający mają i chyba o to chodzi, a nie jakieś dury-srury :P ;)
To fajnie, że miał fun, szkoda, że słuchacz nie ma, ale moze to był score marzeń i zabawy jak te szroty od Hansa :wink:

Mystery pisze:
lis23 pisze:Zgodzę się z Mysterym, że chór to też instrument i część orkiestry. Przecież nawet wielbiony tu przez niektórych Hans Zimmer używa nie tylko chóru ale i wokali jako instrumentów i chyba Sam o tym kiedyś mówił. Poza tym, ile tego chóru w RO jest? W "Strange'u" jest go znacznie więcej i nikt nie narzeka.
Ale to Star Wars, tam nie może być chóru, chyba, że używa go John Williams, bo Michael tylko przykrywa nim swoje niedoskonałości ;)
Albo Jeremy Soule, albo mark Griskey, albo Jesse Harlin (odsyłam do mojej recki Republic Commando) albo pierdyliard innych kompozytorów, ktorzy pisali muzykę do gier SW i otrzymali o niebo lepszy rezultat, niż MG - proponowałbym któryś z tych panów awansować z kompozera growego na filmowego, bo potrafili i napisac coś w stylu Williamsa, i też napisać coś własnego i autonomicznego, ale spójnego klimatycznie z uniwersum. A jak juz się brali za aranże tematow JW (co też czynili nadzwyczaj rzadko - Soule w ogóle tego nie robił), to nie odstawiali parodii jak to Main Titles u Giacchina.
lis23 pisze:
Mystery pisze: Ale to Star Wars, tam nie może być chóru, chyba, że używa go John Williams, bo Michael tylko przykrywa nim swoje niedoskonałości ;)
Tyle, że w tym jest pewna niekonsekwencja, gdyż jeden z najpopularniejszych utworów Williamsa ze SW to ... "Duel of the Fates" ;) a Wojtek pisał, że:
Tak samo jego użycie chóru - takie coś zazwyczaj robią kompozytorzy drugiej i trzeciej ligii, jak nie potrafią wytworzyć emocji orkiestrą, to myślą, że jak dowalą chór, to to w czymś pomoże. Czy Williams i Goldsmith używali w tego typu kinie chóru w czasach nowej przygody? Prawie wcale, bo do stworzenia ogromnego ładunku emocjonalnego wystarczała im orkiestra.
czyli w "Mrocznym Widmie" Williams był kompozytorem drugiej lub trzeciej ligi? ;)

Mówi Ci coś termin "kino nowej przygody"? Polecam wyguglować, na kiedy przypada powstawnie i rozkwit kina nowej przygody. Polecam też sprawdzić, ile w całości chóru używał Williamsa nie tylko w SW, ale ogólnie w swojej twórczości i kiedy na dobre zaczął go wykorzystywać, bo przed 1987 na dużą skalę to w zasadzie CE3K był takim wyjątkiem. Wreszcie, zauważ może, że tak jak Disney robi wszystko, żeby udawać, że prequele nie istnieją i wzoruje się na maksa starej trylogii, tak i ja porównuję stylistykę R1 przede wszystkim z muzą do ST, bo przez te 15 lat miedzy jej zakończeniem a prequelami zarówno kino nowej przygody kompletnie się zmieniło (właściwie blockbustery, który zaczęły się pojawiać w drugiej połowie lat 90tych i te wszystkie marvele, które mamy teraz, moim zdaniem juz niewiele mają wspólnego z nurtem lat 70tych i 80tych), jak i sama stylistyka JW.


Nie wiem, ilu z Was oglądało Clone Warsy, ale dla mnie są one idealnym przykładem, jak NIE POWINIEN brzmieć score do sw - a niestety R1 ma z nimi dużo więcej wspólnego, niż z Williamsem, co boli tym bardziej, że między Kinerem a MG przynajmniej teoretycznie jest jakieś 5 lat różnicy. Czyli skąpe odnoszenie się do tematyki Williamsa i kiepskie jej aranże, zajebanie akcji chaotycznymi dysonansami, sztuczne podbijanie emocji chórem, itd itp. Wiele score'ów z gier odnosi się do Williamsa jeszcze mniej, niż R1, a mimo to maja więcej klimatu i brzmią lepiej same w sobie i ponownie tu przytoczę przykład Soule'a, który do tematyki Williamsa w ogóle się nie odnosił (i chyba lepiej tak zrobić, niż odwalać takie kupy jak ta parodia main titles)
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
Koper
Ennio Morricone
Posty: 26567
Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontakt:

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#416 Post autor: Koper » ndz gru 18, 2016 11:17 am

Kur.a, jakbym wiedział że tu takie emocje się pojawią, normalnie jak w sejmie, to bym cicho siedział i nic nie wspominał że 25 stron nie na temat było... ;)

Ja na razie jestem na etapie przed seansem i przed pełnym odsłuchem, ale nie wytrzymałe i odpaliłem parę tracków które tu były podawane jako najlepsze... I tak powiem na razie tyle, że szału to nie ma.

A gadki o miesiącu... no niby mało, ale Horner kiedyś miał 2 razy mniej a wyszło pewnie ze 2 razy lepiej...
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński

Awatar użytkownika
bladerunner22
Zdobywca Oscara
Posty: 2805
Rejestracja: ndz sie 21, 2011 14:16 pm

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#417 Post autor: bladerunner22 » ndz gru 18, 2016 11:19 am

Roque one pierwszym filmem w Łodzi w formacie 4DX 8) . Wybieramy się w styczniu.
Jedna z najpiękniejszych piosenek Lady Pank :

''Zabić Strach''

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#418 Post autor: Wojteł » ndz gru 18, 2016 11:22 am

Mystery pisze:Nie wspomnieć o tym trailerowym chórze w "Battle of the Heroes", skoro jak napisał Marek ten w "Hope" taki był, to ten chyba też? ;) A z chórem Michael mógł przecież przedobrzyć (wspomniany "Doctor") i np dopieścić nim action score i dowalić takie "The Shadow Chase", no ale tego zrezygnował, choć pokusa pewnie była :)

Jak dla Was chóry w Hope są takie same jak w Duel of the Fates czy Battle of the Heroes, to chyba faktycznie nie ma o czym gadać :P

A doktora jeszcze nie widziałem ani nie słuchałem, więc na razie nie będę z nim porównywał.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
lis23
+ Ludvig van Beethoven +
Posty: 14453
Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#419 Post autor: lis23 » ndz gru 18, 2016 11:30 am

Wojtek - ale "Rogue One" to nie jest kino Nowej Przygody, tylko film wojenny. Poza tym, Disney nie przekreślił nowej trylogii i "Wojen Klonów", inaczej nie korzystałby z występujących tam postaci, a korzysta.
Wasz największy problem (Twój i Wawrzyńca) jest traki, że bez Lucasa lub bez Williamsa SW nie istnieje, a po pierwsze, im mniej papy Lucasa, tym lepiej, a i Williams nie będzie klepał SW - sowych score'ów przez kolejne 20 lat, więc trzeba iść do przodu - oby tylko nie w tym kierunku co 4 - 8 część HP ;)
Tylko On, Williams John ;)
Tylko on, Elton John ;) ;)

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#420 Post autor: Wojteł » ndz gru 18, 2016 11:40 am

Btw.

Co do Williamsa: weźmy pierwszy na płycie kawałek: He's here for us. Sam początek to Williams w stylu ST, taki w spadku po Holście - i to widział Bóg, że było to dobre. Potem są smyczki jak u JW w Nowej Trylogii, a potem Giacchin wychowany na JW - i widział Bóg, że to też było dobre. Więc tych nawiązań do Williamsa się znajdzie całkiem sporo, ale nie w takim stopniu i w takim użyciu, jak powinno być, bo już po chwili mamy A Long Ride Ahead z tą rakogenną wersją fanfary JW. Tak samo The Imperial Suite - Jarek powiedział, że to jest fajne, pastiszowe. Ok, tylko wszyscy pitolą, jaki to nie jest poważny dramat wojenny, więc czemu iść w pastisz?

Scena, w której korweta taranuje krążownik - tu aż się prosiło o temat rebelii czy główny temat w niezmienionej aranżacji (który też na płycie mignął chyba w Scrambling the Rebel Fleet), zamiast tego dostaliśmy tę kiksującą przeróbkę, przy której aranż Kinnera to geniusz.

Więc były warsztat, były środki, były możliwości, ale potencjał ścieżki jest zmarnowany - bo w wielu przypadkach Michael pokazywał, że mógł zrobić coś lepszego, ale nie zrobił. Co do liryki i chóru, no to tu już akurat niewiele mógłby poprawić, bo on od X lat pisze na jedno kopyto i zawsze brzmi to tak samo.
Wojtek - ale "Rogue One" to nie jest kino Nowej Przygody, tylko film wojenny. Poza tym, Disney nie przekreślił nowej trylogii i "Wojen Klonów", inaczej nie korzystałby z występujących tam postaci, a korzysta.
Wasz największy problem (Twój i Wawrzyńca) jest traki, że bez Lucasa lub bez Williamsa SW nie istnieje, a po pierwsze, im mniej papy Lucasa, tym lepiej, a i Williams nie będzie klepał SW - sowych score'ów przez kolejne 20 lat, więc trzeba iść do przodu - oby tylko nie w tym kierunku co 4 - 8 część HP
Lisu - nie powiem nic o czytaniu ze zrozumieniem, bo Twoje umiejętności w tym kierunku są na forum wręcz legendarne. Piszą o kinie nowej przygody, miałem na mysli, że Williams go praktycznie wtedy nie używał, a zaczął dopiero u schyłku tej ery i Mroczne Widmo też moim zdaniem nie do końca się w nie łapie, bo nawet, jeśli jest to wciąż ten nurt, to po wielu transformacjach stylistycznych.

I ponownie, napisałem wyżej jebitnego posta wyżej, w którym od ręki wymieniam kilka scorów, z którymi Williams nie miał nic wspólnego, a i tak są świetne. Kotor1 i 2, SW:TOR, stare animowane Clone Warsy, Republic Commando, Shadows of Empire, to wszystko są świetne star warsowe scory, których nie robił Williams, niektóre z nich do niego umiejętnie nawiązują (Kotor 2 i SW:TOR), inne nie robią tego w ogóle (Kotor1 i Republic Commando). Więc proszę mi tutaj nie pierdolić, że bez JW dla mnie SW nie istnieją, bo wszystko zależy od konwencji i stylistyki. Tym bardziej, ze Giacchino odnosi się tutaj do Williamsa na zasadzie "no trochę bym chciał, a trochę się boję, w sumie nie wiem". Normalnie jak Jackson w Hobbicie, gdzie nie wiedział, czy chce kręcic wesołą bajkę dla dzieci, czy drugiego lotra.


O tym, że bez Lucasa SW nie istnieje to nie wiem z czyjej dupy ten tekst wziąłeś, bo na seansie R1 klaskałem w kinie, a na TFA miałem hype jak pojebany - to, że się rozczarowałem było efektem tego, że film był zwyczajnie kiepski i rżnął z nowej nadziei jak głupi. Ale tak, tak bardzo uwielbiam Lucasa i prequele, że bez niego dla mnie SW nie istnieje, tak samo - w sumie przypomina mi to, jak ktoś zarzucił Pawłowi pod recką, że hejtuje Tylera i Zimmera xD
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

ODPOWIEDZ