#3837
Post
autor: Mystery » wt paź 28, 2014 12:50 pm
Antonio Sanchez - Birdman
Wtf? Reżyser pisze o kompozytorze jako o jednym z najlepszych perkusistów świata, ale brzmi to jakby dla 5 letniego dziecka dano perkusję i kazano zagrać improwizowane utwory i tak poniekąd było, ale bez kontekstu nie sposób pojąć konceptu i ocenić tej pracy, mimo, iż jest on wytłumaczony jako rzeczy dziejące się w głowie głównego bohatera. Ciekawe też jak się będą miały do tego utwory klasyczne, które w filmie nie zagrają jako score, ale jako podkład do sztuki, w której gra główna postać. Ciekawe jak ten eksperyment zostanie potraktowany przy Oscarach, bo statuetkę za zdjęcia, po raz drugi z rzędu, Lubezki zdaje się mieć już w kieszeni, cały film jest nakręcony i zmontowany jako jedno długie ujęcie!
Whiplash - Justin Hurwitz, Tim Simonec
Kolejny tegoroczny faworyt do filmowych nagród, zwycięzca z Sundance, który jak głoszą słuchy, muzycznie wprost wymiata. Tu również daje o sobie znać perkusja, wszak film o perkusiście, ale gra ona już znacznie bardziej melodyjnie i wirtuozersko, mamy jazz, dialogi, trochę muzyki źródłowej i właściwy bardziej stonowany score i znów całość ciężko docenić bez filmu, ale nawet i bez niego jest to nawet przyjemny, klawo grający oldschoolowy albumik, choć myślałem, że będzie lepiej, a tak zbyt wielu kompozycji do słuchania i powracania tu nie ma.