Spoiler:
Score jest ewidentnie dobry technicznie,
aczkolwiek mocno ilustracyjny - jeśli ktoś spodziewał się wielkiego lejtmotywiczego orgazmu czy kawałków na miarę Duel of the Fates czy Battle of the Heroes, to nic z tego
Ciekawy i ładny jest Rey's Theme, ale to nie jest coś, co jestem w stanie zanucić po pierwszym odsłuchu. Dosyć nietypowe jak na Gwiezdne Wojny (dla mnie przynajmniej, bo za wielkiego znawcę się nie uważam) instrumentarium - normalnie jakby przygotowywali się na nadejście Desplata
Ale to naprawdę tylko drobne momenty i to głównie na samym początku, reszta jest jak zawsze w SW. Oczywiście co jakiś czas przewijają się krótkie i szybkie nawiązania do poprzednich części Gwiezdnych Wojen. To już jest zupełnie inny Williams niż choćby jeszcze przy nowej trylogii. Momentami przypomina War Horse. Trudno jest mi ocenić w skali 1-5, ale płyty raczej nie kupię. Snoke to jest porażka - jeśli ktoś się spodziewał wielkich, potężnych chórów, to się rozczaruje. Scherzo for X-Wings czy March of the Resistance jakoś mnie za serce również nie chwyciły. Dla koneserów. Ale powtarzam, nigdy nie ekscytowały mnie nigdy Gwiezdne Wojny, więc podejrzewam, że fani mogą jeszcze sikać pod siebie
Jedynym highlightem (po pierwszym odsłuchu) jak dla mnie jest motyw Rey (we wszelkich odsłonach). No i napisy końcowe. To tyle z mojej strony. Może po kilku dniach słuchania dopatrzę się jakichś smaczków i zmienię zdanie.



