Howard Shore - Hobbit

Tutaj dyskutujemy o poszczególnych ścieżkach dźwiękowych napisanych na potrzeby kina.
Wiadomość
Autor
hp_gof

Re: Howard Shore - Hobbit

#2581 Post autor: hp_gof » czw maja 08, 2014 10:07 am

W King's Speech to Pete Cobbin wygrzebał te mikrofony, naprawił je i nagrywał score, ale on jest recording engineer ;) Ja nie wiem czemu ktoś tu na siłę próbuje zwalić winę na Pope'a...?
DanielosVK pisze:Może by się udało, może by wynagrodziło, gdyby Jackson filmami coś dawał. Wtedy mielibyśmy może naprawdę świetne score'y. Oczywiście i do tych mogły takie powstać, no ale... są adekwatne. :) A trójka na pewno nie zerwie czapy niczym nowym.
Cały czas podkreślam, że kompozytor może tyle, na ile mu pozwoli film i reżyser ;)

Awatar użytkownika
kiedyśgrześ
+ W.A. Mozart +
Posty: 6103
Rejestracja: sob lip 09, 2011 12:05 pm

Re: Howard Shore - Hobbit

#2582 Post autor: kiedyśgrześ » czw maja 08, 2014 10:23 am

...i wyobraźnia, czyli talent :) a Pope to dobry kompozytor klasyczny, jak ktoś lubi takie kolorowe granie jakie uprawia w niszowych firmach, sam mam coś na półce, tytułu może nie pamiętam teraz :) ale mam :) nie wiem po co go wyciągać przy robocie Shorea, Howarda to już trzeci władca nudził, przecież to słychać, to artysta jest kurde mać, nie jakiś wyrobnik o tasiemców :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghostek
Hardkorowy Koksu
Posty: 10478
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
Kontakt:

Re: Howard Shore - Hobbit

#2583 Post autor: Ghostek » czw maja 08, 2014 10:24 am

Bo kompozytor to dziwka, która albo:
-rucha decydentów i robi swoją wizję
-jest ruchana przez decydentów i daje dupy dwukrotnie: decydentom i względem fanów ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
Marcin
Początkujący orkiestrator
Posty: 538
Rejestracja: pn wrz 16, 2013 16:59 pm
Lokalizacja: Gąsawa

Re: Howard Shore - Hobbit

#2584 Post autor: Marcin » czw maja 08, 2014 10:43 am

hp_gof pisze:Cały czas podkreślam, że kompozytor może tyle, na ile mu pozwoli film i reżyser ;)
No, czyli mamy kolejne potwierdzenie tego, że każdy kompozytor filmówki to nie jakiś tam artysta, tylko zwykły chałturnik, który wykonuje tylko to, co mu inni każą :P I nie, nie chcę zaczynać wielkiej dysputy na temat odwiecznego problemu, czy muzyka filmowa to sztuka czy rzemiosło - dla mnie to drugie, jakby ktoś się pytał :)
Będę szczery, Tylko Jerry 8)

hp_gof

Re: Howard Shore - Hobbit

#2585 Post autor: hp_gof » czw maja 08, 2014 11:00 am

Wiesz, sztuką jest robić genialne scory, które pomimo tylu ograniczeń, jakie wymusza film i twórcy, jakimś cudem się udają. Satysfakcja tym większa. Generalnie muzyka filmowa, jak i film, w szerszym spojrzeniu to czyste rzemiosło i biznes. Ale wśród ich twórców są ludzie, którzy nie dają się presji ograniczeń i umożliwiają sobie oraz współpracownikom rozwinięcie skrzydeł. Czasami również w atmosferze presji dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i napływowi weny twórczej udaje się kompozytorowi wyjść z opresji i stworzyć coś fajnego wbrew tym wszystkim ograniczeniom. Ale arcydzieło, jak to arcydzieło powstaje raz na jakiś czas. Gdybyśmy wymagali od każdego kompozytora geniuszu przy każdej pracy, to tych prac, nawet jakby były diabelsko dobre, arcydziełami nie moglibyśmy nazwać. Kompozytora muzyki filmowej porównałbym do takiej małpki zamkniętej w małej klatce, co to jej się daje jakieś farbki i duży karton i pięć minut do namalowania czegoś. Jak nie oddasz pracy po pięciu minutach - baty od tresera. Jak rysunek będzie brzydki - baty od widowni ;) Faktycznie artystą trzeba być, żeby mieć nieustannie pomysł na dzieło. Z drugiej strony niektóre filmy dają olbrzymią inspirację i pole do popisu, więc nie jest źle. Powiem tak: część kompozytorów to artyści, którym zdarza się zabrudzić ręce w przyziemnej robocie, a część kompozytorów to rzemieślnicy, którym zdarza się pobujać w obłokach i mieć fajny odjazd.

Awatar użytkownika
Marcin
Początkujący orkiestrator
Posty: 538
Rejestracja: pn wrz 16, 2013 16:59 pm
Lokalizacja: Gąsawa

Re: Howard Shore - Hobbit

#2586 Post autor: Marcin » czw maja 08, 2014 12:58 pm

Tak, tylko, że w mojej opinii muzyka filmowa nigdy nie była, nie jest i nigdy nie będzie Wielką Sztuką - w pełnym tego słowa znaczeniu. I choćby score był napisany przez niewiadomo jak wybitnego kompozytora, a o samej muzyce można by było powiedzieć, że to WIELKIE ARCYDZIEŁO MUZYKI FILMOWEJ (a może nawet i NAJWIĘKSZE w historii!). A sama muzyka, obcowanie z nią dawało by mi tyle niesamowitych wrażeń, emocji, że mógłbym przysiąc, że złapałem Boga za nogi; to w dalszym ciągu powstrzymywał bym się przed nazwaniem tego Wielką Sztuką, niestety :cry: . Podam tutaj przykład ścieżki, która moim zdaniam, ma największe aspiracje do tego tytułu: Cedry pod śniegiem Jamesa Newtona Howarda (od razu powiem, że to mój ulubiony kompozytor filmówki - z tych żyjących; stąd też moje oczekiwania wobec Maleficent :wink: ). Nie znam drugiej takiej ścieżki, która dawała by mi tyle wzruszeń, emocji; ponadto była by tak bogata, że nawet i po setnym odsłuchu wiem, że będę odkrywał jej piękno z każdym kolejnym. Emocji na tak niezwykłym poziomie, spoza filmówki, dostarcza mi na przykład Angelus Wojciecha Kilara, czy Missa Solemnis Beethovena (i o tych dziełach już mogę powiedzieć, że to Sztuka w 100% jest). Więć dlaczego nawet Cedrów, choć to arcygeniusz jest, nie nazwał bym sztuką? Bo skoro to muzyka filmowa jest, to została stworzona w jakimś celu - pod obraz. Musi pełnić w nim jakieś tam funkcje ilustracyjne. Ponadto gdyby film wcześniej nie powstał, kompozytor nie mógł by swojego dzieła napisać - jest uzależniony od czyjegoś wcześniejszego dzieła. No i najważniejsze: musi uzgodnić swoje dzieło z osobami trzecimi - przede wszystkim reżyser tu decyduje. Jak mu się muzyka w jakiejś konkretnej scenie nie podoba, to każe kompozytorowi pisać coś innego - a on pokornie musi się słuchać, bo inaczej fora ze dwora. Innymi slowy, inni wchodzą bezczelnie buciorami w jego dzieło i każą mu je zmieniać, poprawiać - no dżizas! I jak tu być artystą! Brak, jak to się mówi, nieograniczonej wolności twórczej.
Wiem, że te wyznacznik są jasne i dla niektórych oczywiste, no ale ja jednak nimi się też kieruje w ocenie twórcy, czy można go nazwać artystą czy tylko jednak rzemieślnikiem.
I żeby sprawa była jasna, nie jest ma przykro z tego powodu, że o swoich ulubionych kompozytorach nie mogę powiedzieć, że to w pełni artyści są i tworzą Wielka Sztukę. Goldsmith to rzemieślnik, tylko, że przez duże R – i to mi wystarczy :D . Zresztą, jako miłośnik muzyki filmowej, i tak wolę dobre rzemiosło od Wielkiej Sztuki – skoro tej drugiej, zwłaszcza tej współczesnej, w większości przypadków w ogóle nie rozumiem :P (nie tylko o muzyce mówię)
PS: Cholera, nie miałem zaczynać tego sporu a zacząłem, no kurde! Ale dobra, już koniec offtopa. Wracamy do, eeee... Hobbita Shora… :mrgreen:
Będę szczery, Tylko Jerry 8)

hp_gof

Re: Howard Shore - Hobbit

#2587 Post autor: hp_gof » czw maja 08, 2014 13:12 pm

Wiesz, wg tych samych kryteriów kino też nie jest Wielką Sztuką. I cierpi na tym od samego początku, wręcz jest dyskryminowane względem malarstwa, literatury czy muzyki poważnej. W zasadzie każde dzieło stworzone przez więcej niż jedną osobę nie jest sztuką. W zasadzie wszystko co nosi znamiona użytkowości nie powinno być nazywane Wielką Sztuką (czy każdy pisarz jest artystą?). Czyli generalnie artystą może być nazwany tylko ten, który leży sobie na kanapie i duma całymi dniami niczym nieograniczony i pewnego dnia nachodzi go wena i tworzy dzieło...
Zaraz zaraz, a czy sławni muzycy nie pisali na zamówienie? Malarze nie malowali na zamówienie? Pisarze nie pisali powieści na zamówienie? A ich dzieła kwalifikują się do Wielkiej Sztuki? Myślę, że nie da się tego tak łatwo rozstrzygnąć, więc może faktycznie nie kontynuujmy tego offtopa :mrgreen:

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 9369
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Howard Shore - Hobbit

#2588 Post autor: Paweł Stroiński » czw maja 08, 2014 13:20 pm

Pytania te są bardzo uzasadnione.

Lalka Prusa jest wielką sztuką czy nie jest? A czy utrudnia czy ułatwia taką klasyfikację fakt, że wydawana była w odcinkach w gazecie, jak połowa arcydzieł polskiego realizmu w XIX wieku?

Awatar użytkownika
Marcin
Początkujący orkiestrator
Posty: 538
Rejestracja: pn wrz 16, 2013 16:59 pm
Lokalizacja: Gąsawa

Re: Howard Shore - Hobbit

#2589 Post autor: Marcin » czw maja 08, 2014 13:25 pm

hp_gof pisze:Zaraz zaraz, a czy sławni muzycy nie pisali na zamówienie? Malarze nie malowali na zamówienie? Pisarze nie pisali powieści na zamówienie?
Ja bym to określił mianem takiego kopa, motywatora, co by ci artyści w swoim rozmarzeniu bykiem na kanapie ciągle nie leżeli, żeby ta wena szybciej do nich przyszła, a dzieło szybciej na wierzch wyszło :mrgreen:
PS: przydałby się jednak taki temat w offtopie :mrgreen:
Będę szczery, Tylko Jerry 8)

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Howard Shore - Hobbit

#2590 Post autor: Wojteł » pt maja 09, 2014 16:36 pm

Mrcn24 nie wiem czy dostrzegasz subtelną ironię między Twoim wywodem, a poglądami na ten temat gościa, którego masz w avatarze :P :wink:
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
Kaonashi
Joe Hisaishi
Posty: 13736
Rejestracja: pt sie 19, 2011 17:36 pm
Lokalizacja: Kraina Bogów

Re: Howard Shore - Hobbit

#2591 Post autor: Kaonashi » pt maja 09, 2014 19:10 pm

mrcn24 pisze:co by ci artyści w swoim rozmarzeniu bykiem na kanapie ciągle nie leżeli, żeby ta wena szybciej do nich przyszła, a dzieło szybciej na wierzch wyszło :mrgreen:
Tak na poważnie to Wojciech Kilar często tak robił :mrgreen: Siedział na kanapie, dumał i czekał aż przyjdzie do niego wena. Było o tym w jednym z wywiadów z okazji jego 80-tych urodzin :)
Gdyby nie piraci, byłbym jak Zbigniew Hołdys - Eric Clapton.

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Howard Shore - Hobbit

#2592 Post autor: Wojteł » czw lip 24, 2014 17:26 pm

Przeciek piosenki z trzeciego Hobbita :P

www.youtube.com/watch?v=ytWz0qVvBZ0
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
qnebra
Zdobywca Oscara
Posty: 3250
Rejestracja: pn mar 11, 2013 12:28 pm
Lokalizacja: Zadupie Mordoru

Re: Howard Shore - Hobbit

#2593 Post autor: qnebra » czw lip 24, 2014 18:30 pm

Dobra piosenka Wojtek, niemniej sam też mam swojego kandydata, poniżej fragment tekstu mówiący dlaczego by pasował:
fragment tekstu piosenki pisze:
Muszę niszczyć
Tak, tak, tak
Przecież to nie może należeć do mnie
Muszę niszczyć
Tak, tak, tak
Przecież to nie może należeć do mnie
Nie

Rozrywać, rozrzucać
Rozgniatać, wyrywać
Posiekać i ukraść
Nie pytać, tłuc
Rozdzierać, ranić
Podpalać i uciekać
Przepiłowywać, rozkrajać
Rozbijać, mścić się

Awatar użytkownika
Kaonashi
Joe Hisaishi
Posty: 13736
Rejestracja: pt sie 19, 2011 17:36 pm
Lokalizacja: Kraina Bogów

Re: Howard Shore - Hobbit

#2594 Post autor: Kaonashi » czw lip 24, 2014 20:24 pm

Wojtek pisze:Przeciek piosenki z trzeciego Hobbita :P

http://www.youtube.com/watch?v=ytWz0qVvBZ0
Wszystko lepsze od piosenki Eda :wink:
Gdyby nie piraci, byłbym jak Zbigniew Hołdys - Eric Clapton.

Awatar użytkownika
Wawrzyniec
Hans Zimmer
Posty: 35042
Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
Kontakt:

Re: Howard Shore - Hobbit

#2595 Post autor: Wawrzyniec » czw lip 24, 2014 20:43 pm

Zajebista piosenka :shock: :!: Wpada w ucho, ale z drugiej strony nie wiem Wojtek czy powinienem Ci dziękować, czy Cię przekląć, gdyż nie może mi teraz wypaść z głowy. :D
#WinaHansa #IStandByDaenerys

ODPOWIEDZ