#261
Post
autor: Wawrzyniec » pn sty 24, 2022 02:04 am
Naprawdę mocno wymęczył mnie ten serial. I nie jestem też tak ortodoksyjny, że trzeba się mocno trzymać materiałów źródłowych. Np. takie "Sleepy Hollow" Burtona różni się bardzo mocno od oryginału, ale i tak jest świetnym filmem. W przypadku Netflixa odeszli oni od książki, ale tym co zaprezentowali to naprawdę można się zastanawiać dlaczego? Gdyż nie dali nic ciekawego od siebie. Czasami nawet się zastanawiam, czy nazwa "The Witcher" pasuje? Gdyż Geralt często sprawia wrażenie bohatera drugoplanowego w swoim własnym serialu. I może się mylę, ale nawet nie wiem czy Yennefer nie ma więcej czasu ekranowego od niego? I pozostając przy Yennefer to znowu jej wątek był najgorszy, gdzie kulminacją głupoty była ta egzekucja jeńca wojennego ze wszystkimi królami jako widownią. A już ucieczka z czekającym koniem na końcu to...Muszę też sobie przypomnieć książki i czy w nich Yennefer tak dużo przeklinała? I znowu przeklinać też trzeba umieć. W Wolf of Wall Street padają "fucki" co chwila, ale wypadają bardzo naturalnie. W The Witcher przekleństwa wypadają sztucznie i wymuszone, szczególnie w przypadku Yennefer. Najlepszy był moment, kiedy uciekli z tych kanalizacji, gdzie ten Afroelf padł ofiarą i Yennefer wychodzi na ulicę i zaczyna krzyczeć: "Fuck! Fuck! Fuck!". Przede wszystkim nie wiem, czy tak się teraz pisze "Strong Female Characters", ale dla mnie to brzmiała ona w tym momencie jak kaczka robiąca "kwak! kwak! kwak!". Wolałem Yennefer z pierwszego sezonu i nawet nic nie miałem do Anyi, mimo że Netflix zawalił, gdyż Eva Green byłaby tu idealnym i ewidentnym wyborem do tej roli.
Z Triss Merigold bardziej starano się zrobić rudą w tym sezonie, przez co jeszcze dziwniej wyglądała.
Tak z mojego patriarchalnego punktu widzenia to z kobietami na które bym chętnie patrzył i fantazjował to rzeczywiście słabo. I chyba tylko Ciri mi się podoba, szczególnie od kiedy ma brwi. A reszta to,... nic nie mam do tych pań, ale no niestety jestem na nie. A Fringilla też jest strzałem w płot castingowym i cholera rzeczywiście coś w tym jest, że jej tyłek rozsadza ekran. Może to przez te kostiumy, które nosi i ją pogrubiają, ale naprawdę dupa jak szafa gdańska.
To, że do tajemnej siedziby Wiedźminów każdy się może dostać z sexworkerami łącznie było już poruszane, tak samo jak poruszanie się po królestwach, gdzie mamy poziom Sezonu 7 i 8 Gry o tron.
Ale wracając do wspomnianej tu debaty kulturowej, zważywszy, że wszystko tu jest takie wymieszane, wcale nie odczuwa się, że ma się do czynienia z różnymi królestwami i kulturami, gdyż wszystko jawi się jednakowo eklektyczne. Najlepszym tego przykładem jest kiedy Geralt udał się z Ciri do Świątyi Melitele w Ellander. Krajobraz i otoczenie wygląda jak klimat umiarkowany. Świątynia z zewnątrz wygląda jak willa w Toskanii. W środku wygląda z tymi sklepieniami i dekoracjami wygląd jak coś z kultury arabskiej, perskiej, hinduskiej. Pojawia się Nenneke i wygląda, a przede wszystkim mówi z akcentem jakby się urwała z Wakandy.
I na wielki finał pora zna muzykę... Chociaż tu nie ma co wiele pisać. Dalej nie rozumiem dlaczego pozbyto się Sonyi, tym bardziej, że Trapanese wykorzystuje motywy z pierwszego sezonu i to są w sumie jedyne wyraziste momenty muzyczne w tym sezonie. Ale też je tak aranżuje, że wypadają mega blado i nijako, jakby wybrane z emocji.
Pierwszy sezon ze wszystkimi wadami, nawet jakoś mi się podobał i przynajmniej oglądałem z zainteresowaniem. Ale tutaj strasznie się męczyłem i w sumie ten kolejny trzeci sezon, na razie średnio mnie interesuje.
#WinaHansa #IStandByDaenerys