Howard Shore - Hobbit

Tutaj dyskutujemy o poszczególnych ścieżkach dźwiękowych napisanych na potrzeby kina.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Marek Łach
+ Jerry Goldsmith +
Posty: 5671
Rejestracja: śr maja 04, 2005 16:30 pm
Lokalizacja: Kraków

Re: Howard Shore - Hobbit

#2371 Post autor: Marek Łach » ndz gru 15, 2013 17:28 pm

Tomek pisze:Nie lubię czegoś takiego. Poukrywajmy głęboko tematy i udawajmy, że są trudne do odkrycia ;-)
Ale dokładnie coś takiego masz w Złotym kompasie, który przecież cenisz. :) Z tym że Shore'owi się to nie udało, bo prawie wszystkie tematy napisał na jedno kopyto i nawet jak się ich doszukać (z listą z jwfan w ręku), to i tak brzmią tak samo. Trudno tu chyba w ogóle mówić o jakimś intencjonalnym ukrywaniu, bo przecież Shore zawsze w swoich tolkienowskich ścieżkach walił tematami jak maczugą. Tym razem też próbuje walić maczugą, ale okazało się, że ma w ręku tylko gałązkę. ;)
Od tego typu kina oczekuje się właśnie wyrazistości i nawet swego rodzaju nadekspresyjności.
Presupozycja, ale na ten temat już wiele razy tutaj dyskusje się toczyły, więc tylko zasygnalizuję swój odmienny pogląd. :P

Awatar użytkownika
Wawrzyniec
Hans Zimmer
Posty: 35042
Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
Kontakt:

Re: Howard Shore - Hobbit

#2372 Post autor: Wawrzyniec » ndz gru 15, 2013 17:35 pm

Marek Łach pisze:
Od tego typu kina oczekuje się właśnie wyrazistości i nawet swego rodzaju nadekspresyjności.
Presupozycja, ale na ten temat już wiele razy tutaj dyskusje się toczyły, więc tylko zasygnalizuję swój odmienny pogląd. :P
I chyba nawet to zawsze ja byłem współodpowiedzialny za tego typu dyskusje. :mrgreen: Cóż po prostu dla mnie istnieje pewna GOLDEN RULE OF FILMMUSIC! - "Play it fucking loud!" :wink:
Ale dobra tego "Hobbita" chyba sobie i tak odpuszczę, chociaż Sherlock Smaug mnie intryguje. Się zobaczy i już nie przeszkadzam. :wink:
#WinaHansa #IStandByDaenerys

hp_gof

Re: Howard Shore - Hobbit

#2373 Post autor: hp_gof » ndz gru 15, 2013 17:41 pm

Ale zaraz, zaraz, moment. Bo teraz przesadzacie w drugą stronę :P Są fajne, chwytliwe tematy z pierwszej części: Thorina i Smauga, które w jedynce nie były aż tak wyeksploatowane, żeby się nimi w dwójce już nudzić; jest fajny materiał dla elfów (w The Forest River to już w ogóle jest czaaaaad) składający się z co najmniej 3 tematów, w tym wybijający się ponad wszystko motyw Tauriel, przy czym materiał ten jest z jednej strony elficki, jak w LOTRze, a z drugiej strony czuję tu powiew świeżości. Smaug też ma świeże aranżacje, jest również wielokrotnie subtelnie aranżowany, więc w efekcie są i większe i mniejsze momenty. Zastanawiam się czy w Dwóch wieżach było tyle mega świeżego i porywającego materiału, że tak ubolewacie nad dwójką Hobbita? Tam był subtelny Gollum i chwytliwy motyw Rohanu. Koniec. No może jeszcze temat entów, też subtelny, ładne liryczne kawałki z fajną solówą typu Last March of the Ents, a reszta to powtórka motywów z FotR. Fellowship of the Ring była tak fascynująca, bo całe Śródziemie było po raz pierwszy definiowane. Powrót Króla, bo była jedna wielka napierdalanka plus masa wzruszających kawałków z solówkami w roli głównej. Przy czym jeszcze nie wiemy co nas czeka w trzecim Hobbicie, bitwa na pewno, więc może się doczekamy powtórki z rozrywki. W każdym razie, jedynka miała sporo nowego materiału, aczkolwiek mimo to dominowały stare klimaty, bo i jakże miałoby być inaczej? Musi być ciągłość serii, taka specyfika filmu. W dwójce oprócz elfów i Smauga nie mamy tak naprawdę niczego spektakularnego. W zasadzie, to powinniście przyznać, że cała trylogia Władcy jest momentami przereklamowana, bo z tych trzech godzin muzyki z każdej części spokojnie można wybrać kilka highlightów i na tym cały zachwyt się kończy, reszta jest wspaniałą, ale jednak tapetą. Ale traktujemy to jako jedno wielkie opus magnum i zgodnie przyznajemy tej muzyce 5. I ja nie mam nic przeciwko. Wątpię, żeby ktoś regularnie odsłuchiwał całego materiału complete recordings. Jak w Hobbicie jest podobna sytuacja, tylko mniej jest tych highlightów i chwytliwych motywów, bo i świat pokazywany jest uboższy (lub po prostu wyeksploatowany i za bardzo nie ma czym zaskoczyć), to już kręcicie nosem...
Ja na przykład już węszę kilka fajnych scenek, gdzie muzyka będzie wgniatać w fotel, na czele z The Forest River. Czekamy na seans 8)
PS. Marek, gdzie Ty w LotRze masz walenie maczugą? Raptem kilka motywów :P Reszta to ponury underscore :P Tylko od tego czasu Wam się w dupie poprzewracało :D

Awatar użytkownika
Marek Łach
+ Jerry Goldsmith +
Posty: 5671
Rejestracja: śr maja 04, 2005 16:30 pm
Lokalizacja: Kraków

Re: Howard Shore - Hobbit

#2374 Post autor: Marek Łach » ndz gru 15, 2013 17:47 pm

Cały LOTR to tematyczne walenie maczugą. :P Wielki motyw goni wielki motyw, co druga scena akcji mogłaby robić za muzyczny koniec świata. :P No i przede wszystkim, tematy są niewolniczo przypisane do poszczególnych postaci/miejsc/wątków, co tylko potęguje efekt maczugi. Oczywiście Shore miesza te tematy i pomysły z wielką finezją, wspaniale projektuje całość, ale zarazem LOTR-y to jedne z najbardziej prostolinijnych score'ów epickich w dziejach kina.

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Howard Shore - Hobbit

#2375 Post autor: Wojteł » ndz gru 15, 2013 18:04 pm

Marek ma rację. Jak o tym pisał jakiś rok temu czy dwa, to jeszcze byłem w stanie się nie zgodzić. Ale po Hobbicie odświeżyłem sobie pierwszy film z serii i łopatologia że hej - Hobbici? - Motyw Shire, Orkowie? - Motyw Mordoru, itd, itd, problemem jest to, że praktycznie każde pojawienie się na ekranie danej postaci automatycznie przywołuje jej motyw (często w prawie niezmienionej aranżacji, co słychać szczególnie w temacie hobbitów na dętych drewnianych). W hobbicie masz to podniesione do potęgi, gdy tylko widzisz Azoga pojawia się to pierdzenie na najniższych rejestrach tuby (które tak naprawdę też jest wzięte z tematu Mordoru).

A dwóch wież muzycznie zbytnio nie lubiłem, bo temat Rohanu mnie nie rusza tak jak większości słuchaczy, a i te 120 godzin chóralnego underscoru mnie niesamowicie męczy :P
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

hp_gof

Re: Howard Shore - Hobbit

#2376 Post autor: hp_gof » ndz gru 15, 2013 18:08 pm

No ale w LotRze oni ciągle zmieniają miejsca - no ok, w Hobbicie też, ale w Hobbicie te miejsca są jakoś mniej charakterystyczne, albo się powtarzają z LotRa (np. Rivendell) - to czego tu się spodziewać? Wszystko to tak naprawdę wina rozciągniecia 300-stronicowej książeczki do 3 filmów... A uzupełnianie Hobbita wątkami LotRowskimi dodatkowo potęguje tę wtórność. Smaug ma dobry temat i fajne aranżacje. Nie mam pojęcia jakby miał brzmieć, żeby był lepszy i na miarę LotRowskich tematów. Już pomijam, że sceny ze Smaugiem są poszatkowane na wszystkie 3 filmy i nie ma jednego, zwartego kopa, tylko trochę tu, trochę tam. Elfy to kolejna oś tego filmu - pomijając zapożyczenie z Milczenia owiec - temat jest dobry, przy okazji jest inny niż standardowe chóralne, mistyczne motywy elfów z LotRa - czy mógłby być jeszcze lepszy? Nie wiem. Ile można genialnych motywów dla elfów ułożyć? Może powinien być jakiś heroiczny motyw wyprawy do Samotnej Góry? Albo motyw krasnoludów? No w pierwszej części był, aż wszyscy rzygali, że jest go za dużo, że epic fail Shore'a, że to nie on go napisał. Ale był taki śródziemski i epicki. Czemu go nie ma w dwójce? Nie wiem. Gdzie w tej trylogii jest jeszcze miejsce dla mocarnego tematu? Nie wiem :mrgreen: Tu nie dzieje się tyle co we Władcy. Tu biegają jak głupi, nie wiadomo za czym, niby po skarb, ale gdzieś ich po drodze jeszcze na siłę gonią orkowie, wargowie, inne parszywe postacie, wszystko już było, nie ma tu różnorodnych krain, a niektóre nowe postacie pojawiają się i od razu znikają, więc nie bardzo widzę, żeby im od razu zajebisty temat sprezentować. Jak dla mnie jak na wtórność całej historii, to Shore sobie i tak nieźle radzi ;)

Awatar użytkownika
Kaonashi
Joe Hisaishi
Posty: 13737
Rejestracja: pt sie 19, 2011 17:36 pm
Lokalizacja: Kraina Bogów

Re: Howard Shore - Hobbit

#2377 Post autor: Kaonashi » ndz gru 15, 2013 18:11 pm

Wojtek pisze: A dwóch wież muzycznie zbytnio nie lubiłem, bo temat Rohanu mnie nie rusza tak jak większości słuchaczy, a i te 120 godzin chóralnego underscoru mnie niesamowicie męczy :P
Jak dla mnie najlepszy temat zaraz po temacie Shire :) No co poradzę :wink:
Gdyby nie piraci, byłbym jak Zbigniew Hołdys - Eric Clapton.

Awatar użytkownika
kiedyśgrześ
+ W.A. Mozart +
Posty: 6104
Rejestracja: sob lip 09, 2011 12:05 pm

Re: Howard Shore - Hobbit

#2378 Post autor: kiedyśgrześ » ndz gru 15, 2013 18:12 pm

Wojtek pisze:Marek ma rację. Jak o tym pisał jakiś rok temu czy dwa, to jeszcze byłem w stanie się nie zgodzić. Ale po Hobbicie odświeżyłem sobie pierwszy film z serii i łopatologia że hej - Hobbici? - Motyw Shire, Orkowie? - Motyw Mordoru, itd, itd, problemem jest to, że praktycznie każde pojawienie się na ekranie danej postaci automatycznie przywołuje jej motyw (często w prawie niezmienionej aranżacji, co słychać szczególnie w temacie hobbitów na dętych drewnianych). W hobbicie masz to podniesione do potęgi, gdy tylko widzisz Azoga pojawia się to pierdzenie na najniższych rejestrach tuby (które tak naprawdę też jest wzięte z tematu Mordoru).

A dwóch wież muzycznie zbytnio nie lubiłem, bo temat Rohanu mnie nie rusza tak jak większości słuchaczy, a i te 120 godzin chóralnego underscoru mnie niesamowicie męczy :P
prawda, prawda, tyle, że dla Shorea dziecięca lejtmotywika ala Big John to ziemia nieznana stąd wyszło jak wyszło, szczęśliwie chyba mamy to za sobą sądząc po nowej płycie :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Marek Łach
+ Jerry Goldsmith +
Posty: 5671
Rejestracja: śr maja 04, 2005 16:30 pm
Lokalizacja: Kraków

Re: Howard Shore - Hobbit

#2379 Post autor: Marek Łach » ndz gru 15, 2013 18:48 pm

Czy tak "szczęśliwie", grzesiu... Rajcuje Cię słuchanie po raz n-ty posępnych rozwiązań z Cronenberga czy Milczenia owiec? Mnie jakoś nieszczególnie, wolę wrócić do oryginałów, bo w tej materii od 10 lat Shore już tylko odgrzewa kotlety. ;)

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 60155
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Howard Shore - Hobbit

#2380 Post autor: Adam » ndz gru 15, 2013 19:23 pm

bo te dwa scory to jak w tylule filmu - pustkowia :P a ten drugi to już czerstwe pustkowie :P
NO CD = NO SALE

Awatar użytkownika
kiedyśgrześ
+ W.A. Mozart +
Posty: 6104
Rejestracja: sob lip 09, 2011 12:05 pm

Re: Howard Shore - Hobbit

#2381 Post autor: kiedyśgrześ » ndz gru 15, 2013 19:29 pm

Marek Łach pisze:Czy tak "szczęśliwie", grzesiu... Rajcuje Cię słuchanie po raz n-ty posępnych rozwiązań z Cronenberga czy Milczenia owiec? Mnie jakoś nieszczególnie, wolę wrócić do oryginałów, bo w tej materii od 10 lat Shore już tylko odgrzewa kotlety. ;)
ja nie mam pojęcia, czy ta podróż zakończy się jakąś zapłatą :) ale od pierwszego numeru coś tu się innego dzieje (innego niż w LOTR + Hobbit 1), gdzie całość w tym momencie jest dla mnie płaska głównie, tak, poza pierwszymi powiedzmy dwudziestoma minutami, kawałki wymieniane jako highlighty w wątku również, powinienem swój post zapodać kilka dni wcześniej gdzieś po Lisowym, bo wydaje mi się, że tu jakieś nieporozumienie nastąpiło w stosunku do Howarda :) posłuchamy zobaczymy, no przestrzeń soniczna jest mi znana, a czy to wyląduje w szufladce Siedem (MEGAKULTY), czy w Gra (nie słucham), to się okaże :) wymieniłem te dwa filmy, bo to w sumie ten sam film z tą samą muzą, a stosunek jednak mam inny :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Marcin
Początkujący orkiestrator
Posty: 538
Rejestracja: pn wrz 16, 2013 16:59 pm
Lokalizacja: Gąsawa

Re: Howard Shore - Hobbit

#2382 Post autor: Marcin » ndz gru 15, 2013 22:38 pm

hp_gof pisze:Zastanawiam się czy w Dwóch wieżach było tyle mega świeżego i porywającego materiału, że tak ubolewacie nad dwójką Hobbita? Tam był subtelny Gollum i chwytliwy motyw Rohanu. Koniec. No może jeszcze temat entów, też subtelny, ładne liryczne kawałki z fajną solówą typu Last March of the Ents, a reszta to powtórka motywów z FotR.
No zaraz, zaraz! Jeżeli chodzi o Dwie Wieże (mówię o Complete Recordings - innej wersji nie znam) to tam było tyle świeżego, porywającego i przykuwającego uwagę materiału, że nawet nie wiem od czego zacząć! Tyle razy już tego słuchałem i tyle jest tam wytrawnych smaczków (może faktycznie troszkę ukrytych w gąszczu ciągnącego się underscore), że mówienie o TTT (Complete) jako o powtórce z FOTRa to dla mnie jakies nieporozumienie. Tematycznie Wieże może i przegrywają z Drużyną (powtórki motywów - wiadomo, TTT to przecież kontynuacja FOTRa), nowe nie są tak 'przebojowe' i nie zapadają w pamięci jak te z pierwszej części, ale to nie znaczy, że są gorsze czy też nie ma ich za wiele. Poza wspomnianymi przez Ciebie tematami Rohanu, Golluma, Entów, mamy przecież świetne solówki i przepiękne frazy chóralne: Glamdring (scena walki Gandalfa z Balrogiem w otchłaniach Morri z chóralną miazgą na koniec!), The Three Hunters (piękny chór w końcówce, ilustrujący sceny plądrowania i palenia Rohańskich wiosek przez Orków z Isengardu), The Banishment of Eomer (druga połowa, w której pojawia się wspaniała, magiczna fraza na chór (pochodzaca z utworu Parth Galen z FOTRa) w towarzystwie tematu drużyny pierścienia (z metrum 5/4) - fakt, tematy zaczerpnięte z Druzyny, ale jak to brzmi! - zawsze jak tego słucham to normalnie popuszczam!), Gandalf the White (temat Gandlafa, który rozwija swoje skrzydła w The Nazgul Attack - chóralny majstersztyk), Theoden King (temat Rochanu, wiadomo, żałobna pieśń na pogrzebie Theodreda, no i najlepsze: kolejny, niesamowicie poruszający motyw na chór w samej końcówce utworu, pochodzący ze sceny, w której Theoden opłakuje grób swego syna - coś pięknego!), One of the Dunedain (Evenstar!, no jak można było o tym zapomnieć, toż to jedna z najpiękniejszych melodii skomponowanej przez Shora na potrzeby całej trylogii!), The Wolves Of Isengard (muzyka akcji i chór wprost fenomenalnie się tutaj komponują), Where is the Horse and the Rider? (kolejny, cudowny, dostojny temat chóralny ilustrujący jedną z najlepszych (moim zdaniem) scen, czyli scenę, w której Theoden w towarzystwie Gamlinga stoi w zbrojowni w oczekiwaniu na Bitwę pod Helmowym Jarem), Theoden Rides Forth (muzyka ilustrująca scenę, kiedy Gandalf i Eomer z wojskami Rohanu przybywają z odsieczą, to istny, muzyczny orgazm!). Oczywiście parte chóralne to nie wszystko, z co cenię tą muzykę. To na co zwróciłem szczególną uwage, to oryginalność, szczególnie jeżeli chodzi o muzykę akcji (wymienię tylko utwory: The Three Hunters (temat Mordoru chyba w najbardziej mrożącej krew w żyłach aranżacji!), Night Camp, The Plains of Rohan, Fangorn (!), The Wolves of Isengard, The Battle of the Hornburg, The Breach of the Deeping Wall (!), Retreat, Theoden Rides Forth). Sorry, ze się tak szczegółowo rozpisałem, ale TTT Complete to dla mnie bardzo osobista muzyka, a pod względem chóralno-wokalnym nie słyszałem w filmówce chyba niczego lepszego. Tyle ode mnie.
Będę szczery, Tylko Jerry 8)

Awatar użytkownika
DanielosVK
Howardelis Vangeshore
Posty: 7894
Rejestracja: sob cze 26, 2010 13:43 pm

Re: Howard Shore - Hobbit

#2383 Post autor: DanielosVK » ndz gru 15, 2013 22:44 pm

Muzyczna różnorodność (zarówno tematycznie, jak i brzmieniowo i konstrukcyjnie) i dopracowanie którejkolwiek części LotRa jest tak oczywista i wiadoma, że nawet nie wiem, o czym tu dyskusja. Hobbit (szczególnie drugi) w porównaniu z tym to pustkowie, jak to Adam wyjątkowo błyskotliwie określił.
Fe.

Cóż za score, Howard Shore.

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 60155
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Howard Shore - Hobbit

#2384 Post autor: Adam » pn gru 16, 2013 09:10 am

dziękuję za poparcie 8)
NO CD = NO SALE

Awatar użytkownika
Tomek
Redaktor Kaktus
Posty: 4257
Rejestracja: pn maja 02, 2005 21:43 pm
Kontakt:

Re: Howard Shore - Hobbit

#2385 Post autor: Tomek » pn gru 16, 2013 12:27 pm

Marek Łach pisze:Ale dokładnie coś takiego masz w Złotym kompasie, który przecież cenisz. :) Z tym że Shore'owi się to nie udało, bo prawie wszystkie tematy napisał na jedno kopyto i nawet jak się ich doszukać (z listą z jwfan w ręku), to i tak brzmią tak samo. Trudno tu chyba w ogóle mówić o jakimś intencjonalnym ukrywaniu, bo przecież Shore zawsze w swoich tolkienowskich ścieżkach walił tematami jak maczugą. Tym razem też próbuje walić maczugą, ale okazało się, że ma w ręku tylko gałązkę. ;)
Tyle, że "Kompas" jest jakiś, mimo pozornego ukrycia tematów przez Desplata. Poza tym, są score'y, w których Despat 'ukrywa' tematy dużo, dużo bardziej a Kompas należy jak by nie patrzeć do bardziej ekspresyjnych Desplatów (np. bardziej niż dwa jego Pottery). Hobbit przy Kompasie jest taki wymęczony, brak mu błyskotliwości Despata.
Wojtek pisze:Marek ma rację. Jak o tym pisał jakiś rok temu czy dwa, to jeszcze byłem w stanie się nie zgodzić. Ale po Hobbicie odświeżyłem sobie pierwszy film z serii i łopatologia że hej - Hobbici? - Motyw Shire, Orkowie? - Motyw Mordoru, itd, itd, problemem jest to, że praktycznie każde pojawienie się na ekranie danej postaci automatycznie przywołuje jej motyw (często w prawie niezmienionej aranżacji, co słychać szczególnie w temacie hobbitów na dętych drewnianych). W hobbicie masz to podniesione do potęgi, gdy tylko widzisz Azoga pojawia się to pierdzenie na najniższych rejestrach tuby (które tak naprawdę też jest wzięte z tematu Mordoru).
Nie przeginacie trochę, nie poprzewracało się trochę w główkach? ;-) Może od razu napiszcie, że każdy wielki "projekt" lejt-motywiczny w temacie fantastyki na czele z Legendą, Star Warsami i Indianami jest prostolinijny :P Dla mnie w Hobbicie Shore może bombardować mnie lejtmotywami, tylko, żeby one były jakieś interesujące, zajmujące (tak jak w LOTR-ach), budzące jakieś emocje. Tu są kompletnie anonimowe albo Shore sięga do tych starych z LOTRa. Paradoksalnie to samo robił Williams w prequelach SW, tyle, że tam oprócz znajomków ze Starej Trylogii mieliśmy dodatkowo killerowe, nowe tematy Anakina, Duel of the Fates, droidów, Battle of Heroes, miłosny i kilka innych. To jest ta różnica.
Wojtek pisze:A dwóch wież muzycznie zbytnio nie lubiłem, bo temat Rohanu mnie nie rusza tak jak większości słuchaczy, a i te 120 godzin chóralnego underscoru mnie niesamowicie męczy :P
Bo po to są wydanie regularne, żeby się nie katować 100-iluś minutami underscore'u w Komplitach.
Obrazek

ODPOWIEDZ