Paweł Stroiński pisze:Byłbym w stanie napisać cały esej na temat tego, jak genialny jest score Price'a w filmie i dlaczego ta muzyka jest muzyką mimo elementów onomatopei wpisanych z góry w konwencje score'u.
Nie rozumiem drugiej połowy tego zdania

Ale z niecierpliwością czekam na esej

Może uda Ci się tę nowoczesną muzykę wprowadzić pod moje strzechy. Zwłaszcza, że ma być jednym z głównych kandydatów do nagród w tym sezonie, a takie score'y z przyzwoitości staram się znać
Tomek pisze:Wspomnę jeszcze listę gościa z forum jwfan.net, na której gdy zobaczyłem chyba ze 100 'tematów', jakie są w Hobbicie, to się za głowę złapałem

Pytanie, ile z tych tematów, czy też pseudo-tematów w ogóle przedarło się do świadomości ogólnej fana filmówki (nie fanatyka Szora czy LOTR-a) to już zupełnie inna kwestia. Ja np. pamiętam ledwie do dziś jeden (choć fanem LOTR-ów jestem; acz nie fanatykiem

.
Ano problem Hobbita jest taki, że wszyscy oczekują geniuszu na miarę LOTRa, wybitnych, nośnych tematów, które można nucić po wyjściu z kina, braku wtórności przy jednoczesnym zachowaniu ciągłości (powodzenia!) itd. To, że tych tematów nie słychać to nie znaczy, że nie istnieją. Pamiętam, że ktoś ze mną dyskutował, że w HP4 Doyle'a jest więcej tematów muzycznych niż w HP7.1, na co w odpowiedzi umieściłem listę tematów, które stworzył Desplat i się okazało, że jednak jest ich więcej, nawet jeśli są subtelne i ich nie słychać

No więc w Hobbicie 2 (między innymi dzięki pomocy Danielosa

) próbuję obecnie rozszyfrować te wszystkie tematy i idzie mi coraz lepiej. Ale nie wymagam od Hobbita jakiejś mega świeżości, bo tego się osiągnąć zwyczajnie nie da. Sam film jest w swej formie dość wtórny, więc czego tu oczekiwać od Shore'a?