Zdajesz sobie sprawę, że to zapewne Nolan narzucił taką narrację i tak jej wszystko uzasadniał?Wawrzyniec pisze: ↑śr cze 03, 2026 12:00 pmNa pewno za Helen of Detroit "The Odyssey" ma najniższe notowania wśród zwiastunów do filmów Nolana. A, że Zendaya, czy w Diunie, Euforii, Spidermanie, czy teraz w tej Odysei ma ciągle ten sam wyraz twarzy to co innego.
Plus nie tylko Ludwigowi i Nolanowi, ale także Lupicie zaczyna się trochę sypać narracja:
A tutaj wywiad z Lupitą z przed paru lat w związku z premierą filmu, na podstawie komiksu, o fikcyjnym bohaterze i fikcyjnym zmyślonym świecie:In a new interview with Elle, the 12 Years a Slave actor was asked about criticisms that have emerged from figures such as Elon Musk over a Black actor playing a mythical character.
“This is a mythological story,” Nyong’o said before saying: “I’m very supportive of Chris’s intention with it and with the version of this story that he is telling. Our cast is representative of the world. I’m not spending my time thinking of a defense. The criticism will exist whether I engage with it or not.”
She later added: “It’s quite something to be a part of The Odyssey, because it is so grand. It spans worlds. So that’s why the cast is what it is. We’re occupying the epic narrative of our time.”
youtu.be/HVJq5IN7zkk
Hm, w sumie trudno powiedzieć, czy jednak się jej narracja sypie, czy też jest trochę hipokrytką?![]()
Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9444
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)
- Michał Turkowski
- Zdobywca nieistotnych nagród
- Posty: 1298
- Rejestracja: sob wrz 15, 2012 13:45 pm
Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)
A zdajesz sobie sprawę że Nolana zwyczajnie posrało? Lupita jako Helena to jeden absurd, ale na dodatek on wziął do "Odysei" nie raz już aresztowanego ale i karanego, rapera murzyna w dredach, bo starożytna grecka poezja mu się z rapem kojarzy.Paweł Stroiński pisze: ↑czw cze 04, 2026 14:09 pmZdajesz sobie sprawę, że to zapewne Nolan narzucił taką narrację i tak jej wszystko uzasadniał?Wawrzyniec pisze: ↑śr cze 03, 2026 12:00 pmNa pewno za Helen of Detroit "The Odyssey" ma najniższe notowania wśród zwiastunów do filmów Nolana. A, że Zendaya, czy w Diunie, Euforii, Spidermanie, czy teraz w tej Odysei ma ciągle ten sam wyraz twarzy to co innego.
Plus nie tylko Ludwigowi i Nolanowi, ale także Lupicie zaczyna się trochę sypać narracja:
A tutaj wywiad z Lupitą z przed paru lat w związku z premierą filmu, na podstawie komiksu, o fikcyjnym bohaterze i fikcyjnym zmyślonym świecie:In a new interview with Elle, the 12 Years a Slave actor was asked about criticisms that have emerged from figures such as Elon Musk over a Black actor playing a mythical character.
“This is a mythological story,” Nyong’o said before saying: “I’m very supportive of Chris’s intention with it and with the version of this story that he is telling. Our cast is representative of the world. I’m not spending my time thinking of a defense. The criticism will exist whether I engage with it or not.”
She later added: “It’s quite something to be a part of The Odyssey, because it is so grand. It spans worlds. So that’s why the cast is what it is. We’re occupying the epic narrative of our time.”
youtu.be/HVJq5IN7zkk
Hm, w sumie trudno powiedzieć, czy jednak się jej narracja sypie, czy też jest trochę hipokrytką?![]()
Dramat.
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9444
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)
Gorzej z tym, że jest karany, ale to, że grecka poezja tamtych czasów kojarzy się z rapem... wcale niekoniecznie jest tak kretyńskim pomysłem, jak się wydaje. Oczywiście jest pytanie, jaką grecką poezję możemy kojarzyć z rapem, bo to też wpływa na wybraną metrykę, ale to całkiem ma swoje uzasadnienie.
Nie twierdzę, że z myśleniem Nolana o tej historii nie ma żadnych problemów, bo jest ich wiele, ale doprawdy rasa aktorów czy sam pomysł użycia rapu wcale tak głupi nie jest. Bawi mnie fakt, że u co niektórych dopiero fakt zatrudnienia czarnej aktorki pozwolił zauważyć, że film Nolana ma kiepskie dialogi (bo... który ma dobre?). I najbardziej martwi mnie tak po prawdzie fakt, że za tak epicką historię bierze się człowiek, który ma ewidentne problemy z inscenizacją scen akcji. Ale rozwalmy ten problem z rapem. Brace yourselves, trochę to zajmie, ale to zasługuje jednak na potraktowanie serio.
Ja mam to szczęście, że, co prawda była to łacina (greki mam trochę kompleks, ale nieważne), ale uczyłem się starożytnego martwego roku na studiach i to dwa lata. I w ramach egzaminu musiałem przygotować przekład fragmentu prozy i poezji, w obu przypadkach przygotować się z gramatyki tych przekladów, a w przypadku jeszcze poezji powiedzieć to właściwie metrycznie, łącznie ze wszystkimi zaburzeniami przy deklamacji (Eneida: "Arma virumque cano, qui primus Troiae ab oris" wymawiane jako "Arma virumque cano, qui primus Troi'ab oris"). Nawet z powodu złego przygotowania heksametru (akurat miałem późniejszy fragment Eneidy, opis tarczy) musiałem przyjść poprawić metrykę (dzięki Bogu pomógł mi student) kilka dni później.
Co ma wspólnego rap z poezją grecką? Jest to deklamacja, bardzo silnie rytmiczna (zarówno greka, jak i łacina posiadają iloczas, czyli rozróżnienie samogłosek długich i krótkich; w większości przynajmniej języków europejskich to zanikło, a rolę wyróżniania poszczególnych wersów zyskały najczęściej rymy, nawet już na poziomie łaciny średniowiecznej), której najczęściej towarzyszy muzyka (nikogo nie zaskoczy fakt, że etymologicznie "liryka" jest związana z "lirą", czyli jest to poezja śpiewana przy akompaniamencie liry, być może raczej to był rodzaj melodeklamacji, ale tu bym się musiał dopytać etnomuzykologa/historyka muzyki). Teraz tak: bardzo, bardzo niewiele wiemy o Homerze poza tym, że najprawdopodobniej był ślepcem (homeros) i że był tzw. aojdą, czyli osobą śpiewającą opowieści. Nie wiem, czy aojda śpiewał/deklamował przy akompaniamencie jakiegokolwiek instrumentu, ale zakłada się, że była to raczej sztuka muzyczna (pomijam tu fakt, że nawet nie wiemy, czy autorem Iliady i Odysei jest ta sama osoba, a nawet kto je spisał w formie, w której te eposy dziś znamy). To są czasy kultury oralnej, przekazywanej nie pisemnie, a ustnie, więc kilka rzeczy pomagało zapamiętywać opowiadać (częściowo też improwizować dzięki temu!). To był fakt, ze musiałeś trzymać się odpowiedniego rytmu (w przypadku eposu był to heksametr daktyliczny, czyli sześć zbitek po trzy sylaby, pierwsza długa, dwie krótkie), pewne mnemotechniki jak stałe epitety (różanopalca Eos, szybkonogi Achilles), powtórzenia (wręcz klisze; nie zliczysz, ile razy spłakana dusza zostaje zabrana podług Cieni).
Teraz: gdzie Nolan mógł przesadzić? Oczywiście w twierdzeniu, że rap byłby dobrym odpowiednikiem dla narracji eposu. Trudno to jednoznacznie powiedzieć. Legenda o powstaniu dramatu, ściśle tragedii, jednak pozwala pomyśleć o innym odpowiedniku, który unieśmiertelniła Ósma mila z Eminemem. Teatr był wiązany z Wielkimi Dionizjami, festiwalowi Dionizosa, gdzie odbywał się słynny konkurs tragedii. Źródłem poetyckim tragedii jest wygłaszany na część tego boga dytyramb (na cześć Apolla pisano peany). Był tam też chór zawsze. W pewnym momencie pojawił się autor i deklamator o imieniu Tespis (stąd angielskie "thespian" znaczące tyle, co "aktor", najczęściej używane w UK i wobec aktorów teatralnych bądź z teatru się wywodzących), który zaczął z chórem prowadzić dialogi. W tragedii zresztą istnieje coś takiego jak stychomytia, czyli krótki, często ostry dialog po jednym wersie na rozmówcę (kilka znakomitych jest w Królu Edypie, one biją nawet Antygonę). To w jakiś sposób może się kojarzyć z bitwami raperskimi. Teraz nie wiem, czy istnieje grecki odpowiednik diss track, ale w Rzymie mistrzem był niejaki Katullus, który językiem nie różnił się od Eminema czy NWA w najlepszych czasach ("Irrumabo vos et pedicabo" czyli "Chuje wam obciągnę, w dupę wypierdolę", w polskim przekładzie sprzed lat znane jako "Mocno was skrzywdzę, tęgie sprawię lanie", tak, nie żartuję; czy wiersz zaczynający się i kończący słowem "mentula", czyli "ty chuju").
Rzecz w tym, że te aspekty rytmiczno-muzyczne poezji greckiej mogą się kojarzyć takiemu Nolanowi z rapem. Jest to dość oryginalne myślenie (ukochane Wawrzyńcowe "subverting expectations"), ale wcale nie będące bez żadnego historycznego uzasadnienia. I jeśli ma się to kojarzyć z rapem, to... wybacz, biali w USA nie są (poza Eminemem, tak a propos Helen of Detroit) w tym tak dobrzy.
I teraz, czy to wymaga jakichś pogłębionych studiów? No, ja nie jestem filologiem klasycznym, ale miałem obowiązek przejścia (ba, przez parę lat nawet uczyłem!) podstaw literatury antycznej. Z wyjątkiem może cytatów z Katullusa, nie jest to nic, czego nie powinien wiedzieć student filologii po pierwszym roku (przynajmniej polonistyki, bo nie wiem, jak wygląda to na neofilologii). Nolan jest po literaturze angielskiej. I to, że jest jakoś ogarnięty w przedmiocie swoich studiów wychodzi w jego filmach, że tylko przypomnę dialog z Incepcji, gdzie pojawia się pytanie, "Kiedy powiem ci, żebyś nie myślał o słoniach, o czym pomyślisz jako pierwszym?", który jest eksperymentem myślowym pojawiającym się w jednym z klasycznych tekstów z dziedziny językoznawstwa kognitywnego.
Nie twierdzę, że z myśleniem Nolana o tej historii nie ma żadnych problemów, bo jest ich wiele, ale doprawdy rasa aktorów czy sam pomysł użycia rapu wcale tak głupi nie jest. Bawi mnie fakt, że u co niektórych dopiero fakt zatrudnienia czarnej aktorki pozwolił zauważyć, że film Nolana ma kiepskie dialogi (bo... który ma dobre?). I najbardziej martwi mnie tak po prawdzie fakt, że za tak epicką historię bierze się człowiek, który ma ewidentne problemy z inscenizacją scen akcji. Ale rozwalmy ten problem z rapem. Brace yourselves, trochę to zajmie, ale to zasługuje jednak na potraktowanie serio.
Ja mam to szczęście, że, co prawda była to łacina (greki mam trochę kompleks, ale nieważne), ale uczyłem się starożytnego martwego roku na studiach i to dwa lata. I w ramach egzaminu musiałem przygotować przekład fragmentu prozy i poezji, w obu przypadkach przygotować się z gramatyki tych przekladów, a w przypadku jeszcze poezji powiedzieć to właściwie metrycznie, łącznie ze wszystkimi zaburzeniami przy deklamacji (Eneida: "Arma virumque cano, qui primus Troiae ab oris" wymawiane jako "Arma virumque cano, qui primus Troi'ab oris"). Nawet z powodu złego przygotowania heksametru (akurat miałem późniejszy fragment Eneidy, opis tarczy) musiałem przyjść poprawić metrykę (dzięki Bogu pomógł mi student) kilka dni później.
Co ma wspólnego rap z poezją grecką? Jest to deklamacja, bardzo silnie rytmiczna (zarówno greka, jak i łacina posiadają iloczas, czyli rozróżnienie samogłosek długich i krótkich; w większości przynajmniej języków europejskich to zanikło, a rolę wyróżniania poszczególnych wersów zyskały najczęściej rymy, nawet już na poziomie łaciny średniowiecznej), której najczęściej towarzyszy muzyka (nikogo nie zaskoczy fakt, że etymologicznie "liryka" jest związana z "lirą", czyli jest to poezja śpiewana przy akompaniamencie liry, być może raczej to był rodzaj melodeklamacji, ale tu bym się musiał dopytać etnomuzykologa/historyka muzyki). Teraz tak: bardzo, bardzo niewiele wiemy o Homerze poza tym, że najprawdopodobniej był ślepcem (homeros) i że był tzw. aojdą, czyli osobą śpiewającą opowieści. Nie wiem, czy aojda śpiewał/deklamował przy akompaniamencie jakiegokolwiek instrumentu, ale zakłada się, że była to raczej sztuka muzyczna (pomijam tu fakt, że nawet nie wiemy, czy autorem Iliady i Odysei jest ta sama osoba, a nawet kto je spisał w formie, w której te eposy dziś znamy). To są czasy kultury oralnej, przekazywanej nie pisemnie, a ustnie, więc kilka rzeczy pomagało zapamiętywać opowiadać (częściowo też improwizować dzięki temu!). To był fakt, ze musiałeś trzymać się odpowiedniego rytmu (w przypadku eposu był to heksametr daktyliczny, czyli sześć zbitek po trzy sylaby, pierwsza długa, dwie krótkie), pewne mnemotechniki jak stałe epitety (różanopalca Eos, szybkonogi Achilles), powtórzenia (wręcz klisze; nie zliczysz, ile razy spłakana dusza zostaje zabrana podług Cieni).
Teraz: gdzie Nolan mógł przesadzić? Oczywiście w twierdzeniu, że rap byłby dobrym odpowiednikiem dla narracji eposu. Trudno to jednoznacznie powiedzieć. Legenda o powstaniu dramatu, ściśle tragedii, jednak pozwala pomyśleć o innym odpowiedniku, który unieśmiertelniła Ósma mila z Eminemem. Teatr był wiązany z Wielkimi Dionizjami, festiwalowi Dionizosa, gdzie odbywał się słynny konkurs tragedii. Źródłem poetyckim tragedii jest wygłaszany na część tego boga dytyramb (na cześć Apolla pisano peany). Był tam też chór zawsze. W pewnym momencie pojawił się autor i deklamator o imieniu Tespis (stąd angielskie "thespian" znaczące tyle, co "aktor", najczęściej używane w UK i wobec aktorów teatralnych bądź z teatru się wywodzących), który zaczął z chórem prowadzić dialogi. W tragedii zresztą istnieje coś takiego jak stychomytia, czyli krótki, często ostry dialog po jednym wersie na rozmówcę (kilka znakomitych jest w Królu Edypie, one biją nawet Antygonę). To w jakiś sposób może się kojarzyć z bitwami raperskimi. Teraz nie wiem, czy istnieje grecki odpowiednik diss track, ale w Rzymie mistrzem był niejaki Katullus, który językiem nie różnił się od Eminema czy NWA w najlepszych czasach ("Irrumabo vos et pedicabo" czyli "Chuje wam obciągnę, w dupę wypierdolę", w polskim przekładzie sprzed lat znane jako "Mocno was skrzywdzę, tęgie sprawię lanie", tak, nie żartuję; czy wiersz zaczynający się i kończący słowem "mentula", czyli "ty chuju").
Rzecz w tym, że te aspekty rytmiczno-muzyczne poezji greckiej mogą się kojarzyć takiemu Nolanowi z rapem. Jest to dość oryginalne myślenie (ukochane Wawrzyńcowe "subverting expectations"), ale wcale nie będące bez żadnego historycznego uzasadnienia. I jeśli ma się to kojarzyć z rapem, to... wybacz, biali w USA nie są (poza Eminemem, tak a propos Helen of Detroit) w tym tak dobrzy.
I teraz, czy to wymaga jakichś pogłębionych studiów? No, ja nie jestem filologiem klasycznym, ale miałem obowiązek przejścia (ba, przez parę lat nawet uczyłem!) podstaw literatury antycznej. Z wyjątkiem może cytatów z Katullusa, nie jest to nic, czego nie powinien wiedzieć student filologii po pierwszym roku (przynajmniej polonistyki, bo nie wiem, jak wygląda to na neofilologii). Nolan jest po literaturze angielskiej. I to, że jest jakoś ogarnięty w przedmiocie swoich studiów wychodzi w jego filmach, że tylko przypomnę dialog z Incepcji, gdzie pojawia się pytanie, "Kiedy powiem ci, żebyś nie myślał o słoniach, o czym pomyślisz jako pierwszym?", który jest eksperymentem myślowym pojawiającym się w jednym z klasycznych tekstów z dziedziny językoznawstwa kognitywnego.