#180
Post
autor: Marek Łach » wt lip 16, 2013 21:57 pm
Ramin bardzo średni, realizuje pewne minimum, którego po tego typu kinie można oczekiwać. Jest to minimum akceptowalne, nie tak bezmyślne jak w przypadku Jablonsky'ego (tu się zgodzę z Clemmensenem), natomiast nie ratuje to ścieżki przed przeciętnością. Za mało jest tu pomysłów, za dużo jechania na jednym i tym samym, za mało rozwinięcia wątków, w filmie za dużo nudnej dosłowności. Każda scena interakcji między bohaterami musi mieć rzewny podkładzik, każda nutka patosu musi być muzycznie rozegrana... Szybko robi się to męczące. Pod jaegery też niemal non stop idą te same dwa/trzy pomysły na krzyż - fajnie że Djawadi zdołał jakiś temat ustabilizować i stworzyć sygnaturkę dla filmu, ale brutalna prawda jest taka, że jeśli jest się Djawadim, to takie coś na długo nie wystarcza.
Płytka też przynudza swoją długością i monotonią, są momenty fajne, banały Morello jestem w stanie przetrawić, ale wszystko wydaje się takie ledwo liznięte, ledwo rozpoczęte, pozbawione należytego rozwinięcia. W dodatku w filmie część bardziej wyrazistego materiału jest przygłuszona (chóry) i przez to w pamięci zostaje tylko main theme.
No i pozostaje powiedzieć tyle: Djawadi się nie skompromitował, napisał coś wyraźnie lepszego od swojego standardu, natomiast wciąż jest to o klasę do tyłu w stosunku do standardu hollywoodzkiego. W sumie szkoda, że Beltramiego tu zabrakło.