John Murphy & David Fleming - Superman (2025)
Re: John Murphy & David Fleming - Superman (2025)
Wszyscy mądrzy mówili, że streaming zarżnie kina, to nie. To teraz mają.
NO CD = NO SALE
- qnebra
- Zdobywca Oscara
- Posty: 3249
- Rejestracja: pn mar 11, 2013 12:28 pm
- Lokalizacja: Zadupie Mordoru
Re: John Murphy & David Fleming - Superman (2025)
Nie powiedziałbym że streaming zarżnął kina, tylko studia, które zbyt szybko dają filmy na streaming. Nie mówiąc o cenach biletów, które skutecznie zniechęcają ludzi by iść do kina na film.
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35042
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: John Murphy & David Fleming - Superman (2025)
Streaming, streamingiem, ale na przykład Jurassic World: Rebirth, mimo że to kolejny odgrzewany kotlet, dobrze zarobił. F1, blockbuster Bruckheimera, w starym dobrym stylu też sobie poradził spoko. Ale komiksowe kino już tak dobrze sobie nie radzi.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
Re: John Murphy & David Fleming - Superman (2025)
Rebirth zarobił najmniej z serii Jurrasic World, gdzie każdy film przekroczył miliard, a jak przypomnimy, że Maverick potrafił zarobić 1.45 mld, to te 600 mln F1 nie wygląda już tak imponująco 

- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 14453
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: John Murphy & David Fleming - Superman (2025)
W 2020 - 2021 zarżnął, bo filmy bezpośrednio trafiały na VOD i Ludzie się przyzwyczaili do tego, że mają kino w domu, nie muszą wychodzić, jechać do miasta, kupować popcornu, wydawać kupę kasy na rodzinny wypad do kina, itp. Jeszcze w 2022 Strange World Disneya trafił na D+ po niecałym miesiącu, obecnie, taki Bad Guys 2 już trafia na nośniki fizyczne i na VOD a film dopiero co miał premierę kinową, w kinie byłem 6 sierpnia.
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John


Tylko on, Elton John


- Michał Turkowski
- Zdobywca nieistotnych nagród
- Posty: 1263
- Rejestracja: sob wrz 15, 2012 13:45 pm
Re: John Murphy & David Fleming - Superman (2025)
Wady przy oglądaniu filmu w domu:
- brak skupienia przy większej liczbie domowników
- brak "odczuwania" filmu z przypadkowymi widzami (nie słyszymy reakcji widowni), to może być jednocześnie zaleta, jak i wada
- brak świętowana i celebrowania seansu filmowego, wyjście do kina to dla wielu jak wyjście do kościoła na uroczystą mszę
- mniejszy ekran i głośniki
- brak ruchu fizycznego, wyjście z domu zmusza do zrobienia dodatkowych kroków
- łatwiejszy dostęp do lodówki i kuchni, gdzie cały czas możemy przynosić przekąski (większe obżarstwo, złe nawyki żywieniowe). W kinie jeśli nie idziemy do dedykowanych sal VIP z nielimitowanym popcornem, to jedzenie potrafi się skończyć w połowie filmu
- brak możliwości kontaktów towarzyskich, alienacja od społeczeństwa
- w kinie na pokazach premierowych i festiwalowych możliwość spotkania twórców danego filmu na żywo, na pokazach DKF możliwość porozmawiania z innymi o filmie lub posłuchania wykładu krytyka filmowego
- brak motywacji do wszelkiej aktywności, rozleniwienie
- brak skupienia przy większej liczbie domowników
- brak "odczuwania" filmu z przypadkowymi widzami (nie słyszymy reakcji widowni), to może być jednocześnie zaleta, jak i wada
- brak świętowana i celebrowania seansu filmowego, wyjście do kina to dla wielu jak wyjście do kościoła na uroczystą mszę
- mniejszy ekran i głośniki
- brak ruchu fizycznego, wyjście z domu zmusza do zrobienia dodatkowych kroków
- łatwiejszy dostęp do lodówki i kuchni, gdzie cały czas możemy przynosić przekąski (większe obżarstwo, złe nawyki żywieniowe). W kinie jeśli nie idziemy do dedykowanych sal VIP z nielimitowanym popcornem, to jedzenie potrafi się skończyć w połowie filmu
- brak możliwości kontaktów towarzyskich, alienacja od społeczeństwa
- w kinie na pokazach premierowych i festiwalowych możliwość spotkania twórców danego filmu na żywo, na pokazach DKF możliwość porozmawiania z innymi o filmie lub posłuchania wykładu krytyka filmowego
- brak motywacji do wszelkiej aktywności, rozleniwienie
- Michał Turkowski
- Zdobywca nieistotnych nagród
- Posty: 1263
- Rejestracja: sob wrz 15, 2012 13:45 pm
Re: John Murphy & David Fleming - Superman (2025)
Brak skupienia? I tak oglądam zawsze wieczorami i w nocy - syn już śpi i z żoną zasiadamy do seansu, nikt nigdy nie przeszkadzał
Ta, widownia. Ludzie szeleszczący chipsami, siorbiącymi colę, świecący telefonami, ciągle gdzieś rozmowy no i chodzenie pomiędzy krzesełkami - dziękuję bardzo
Serio? Celebrowanie? Czy to nie za duże słowo? I ta celebracja to dodatkowo 40 minut reklam?
Tak, dźwięk w kinie często jest lepszy, tu pełna zgoda.
Ale ekran, co z tego że większy? Czy to w mulitkinie, czy w IMAX w Poznaniu, obraz jest strasznie ciemny, przygaszony. Na Green Knight momentami nic nie było widać, w Nosferatu, gdzie mamy sporo ciemnych sekwencji ogląda się ciężko również, przecież czerń w kinach praktycznie nie istnieje.
W domu mam OLEDa 77 cali, do tego obsługa HDRu i jakość obrazu o niebo lepsza, żaden seans kinowy nie ma co się z tym równać. Sam siedzę na kanapie niecałe 3 metry od TV więc wielkość kinowa nie robi na mnie żadnego wrażenia.
Sorry, ale jak ktoś jest leniem i nie zapewnia sobie żadnego ruchu, to jazda autem czy autobusem/tramwajem do kina czy przejście kilkuset metrów nic tu nie da więc ten argument jest do niczego.
No tak, w domu mogę sobie zrobić sam to co chce i zjeść to co chcę, ale lepsze jest kino bo tam za to mogę nażreć się ogromnej ilości popcornu/nachosów i popić to colą. No rzeczywiście, to są dobre nawyki

A to znajomi na film nie mogą wpaść do domu? U mnie to regularne oglądanie z bratem, który przychodzi, ze znajomymi też często oglądamy więc gdzie problem?
Przecież to są bardzo rzadkie wydarzenia i nie dla przeciętnego widza tylko dla "koneserów" (bardzo tutaj upraszczam), dla osób, które konkretnie się na to nastawiają, zaś 90% widzów w kinie nie ma pojęcia o twórcach danego filmu, no może kojarzą że w roli głównej jest Kot, DiCaprio albo Karolak a opinie krytyków to już w ogóle mało kogo interesują.
No tak, uczaplenie się we fotelu na 3 godziny, w połączeniu z wpychaniem w siebie kinowego żarcia - no tak, aktywność że hej

Re: John Murphy & David Fleming - Superman (2025)
Różnice w oglądaniu w domu i w kinie najlepiej oddaje ten spot Jake’a Scotta, syna Ridleya Scotta, pokazywany w Multikinie po reklamach i tuż przed filmem.
youtu.be/6njGxrnqerE
youtu.be/6njGxrnqerE
- Ghostek
- Hardkorowy Koksu
- Posty: 10475
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
- Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
- Kontakt:
Re: John Murphy & David Fleming - Superman (2025)
Wszystko w punkt. A argument o "aktyności" to już w ogóle parodia. Jak ktoś chce, to sobie zawsze znajdzie czas na rekreację/aktywność.Michał Turkowski pisze: ↑pn sie 25, 2025 18:05 pmBrak skupienia? I tak oglądam zawsze wieczorami i w nocy - syn już śpi i z żoną zasiadamy do seansu, nikt nigdy nie przeszkadzał
Ta, widownia. Ludzie szeleszczący chipsami, siorbiącymi colę, świecący telefonami, ciągle gdzieś rozmowy no i chodzenie pomiędzy krzesełkami - dziękuję bardzo
Serio? Celebrowanie? Czy to nie za duże słowo? I ta celebracja to dodatkowo 40 minut reklam?
Tak, dźwięk w kinie często jest lepszy, tu pełna zgoda.
Ale ekran, co z tego że większy? Czy to w mulitkinie, czy w IMAX w Poznaniu, obraz jest strasznie ciemny, przygaszony. Na Green Knight momentami nic nie było widać, w Nosferatu, gdzie mamy sporo ciemnych sekwencji ogląda się ciężko również, przecież czerń w kinach praktycznie nie istnieje.
W domu mam OLEDa 77 cali, do tego obsługa HDRu i jakość obrazu o niebo lepsza, żaden seans kinowy nie ma co się z tym równać. Sam siedzę na kanapie niecałe 3 metry od TV więc wielkość kinowa nie robi na mnie żadnego wrażenia.
Sorry, ale jak ktoś jest leniem i nie zapewnia sobie żadnego ruchu, to jazda autem czy autobusem/tramwajem do kina czy przejście kilkuset metrów nic tu nie da więc ten argument jest do niczego.
No tak, w domu mogę sobie zrobić sam to co chce i zjeść to co chcę, ale lepsze jest kino bo tam za to mogę nażreć się ogromnej ilości popcornu/nachosów i popić to colą. No rzeczywiście, to są dobre nawyki
A to znajomi na film nie mogą wpaść do domu? U mnie to regularne oglądanie z bratem, który przychodzi, ze znajomymi też często oglądamy więc gdzie problem?
Przecież to są bardzo rzadkie wydarzenia i nie dla przeciętnego widza tylko dla "koneserów" (bardzo tutaj upraszczam), dla osób, które konkretnie się na to nastawiają, zaś 90% widzów w kinie nie ma pojęcia o twórcach danego filmu, no może kojarzą że w roli głównej jest Kot, DiCaprio albo Karolak a opinie krytyków to już w ogóle mało kogo interesują.
No tak, uczaplenie się we fotelu na 3 godziny, w połączeniu z wpychaniem w siebie kinowego żarcia - no tak, aktywność że hej![]()

Oglądanie filmów w kinie w ciągu ostatnich 10 lat stało się dla mnie męczarnią. Po pierwsze trzeba mieć na to czas, co przy trójce dzieci, pracy na zmiany i innych pasjach jest prawie że niemożliwe. Po drugie ilość reklam zabija jakąkolwiek chęć siedzenia dodatkowych kilkudziesięciu minut w tym miejscu, a i kultura oglądania ostatnimi czasy spada. Więc jak mam możliwość w ciągu dnia dosyć kameralnie coś obejrzeć, to spoko, a w innych przypadkach lepiej poczekać na stream. Tym bardziej, że teraz to jest kwestia miesiąca i mamy już film na VOD.
Warunki oglądania domowego też się poprawiły i nie ukrywam, że odpowiada mi opcja przerwania filmu w dowolnym momencie, gdy mam taką potrzebą lub gdy zwyczajnie już więcej czasu nie mam. W sytuacji gdy w grę wchodzi 3-godzinny film, dojazd do miejsca, obejrzenie w kinie i powrót, to czasami pół dnia wyjęte z życia, na co nie mogę sobie obecnie pozwolić.

- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 14453
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: John Murphy & David Fleming - Superman (2025)
Wszystko zależy od tego, jaki ma się w domu sprzęt; mam tv QD OLED 55 cali i audio 5.1 ale i tak wolę obejrzeć sobie film w kinie bo w domu często przerywam, wyłączam, puszczam inny film lub serial
, itp. W kinie nie możesz zrobić pauzy, wyłączyć, przełączyć, itp. i musisz obejrzeć film do końca 


Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John


Tylko on, Elton John


Re: John Murphy & David Fleming - Superman (2025)
Jeśli chodzi o kulturę widowni, to akurat dla mnie jest zaletą. Jeśli film jest słaby, publiczność szybko się nudzi, ziewa, kręci się, komentuje głupawo, wychodzi w połowie seansu itd. Traktuję to jako forum filmwebu na żywo lub miał włączony live chat na YT. Jeśli film jest dobrze zrealizowany i emocjonujący, to widownia siedzi cicho.
Może mi publiczność bezpośrednio nie przeszkadza, bo zwykle wybieram miejsca bliżej ekranu, gdzie mało kto chce siadać. Rzadko siadam na końcu w centrum tłumu.
Co do młodzieży, która przychodzi powygłupiać się (wiek dojrzewania 15-18 lat), to najczęściej chodzą na horrory. I ja ich dobrze rozumiem. Oni tymi śmiechami i komentowaniem chcą zagłuszyć swój strach przed resztą grupy. Oni bardzo mocno przeżywają horrory, bo pewnie dla nich to rodzaj challenge’u. Kto z nich nie zemdleje, kto wytrzyma do końca. Młody widz odbiera obraz dosłownie i fizycznie; nie potrafi zrozumieć, że to pewna konwencja i aranżacja artystyczna. Sam tak miałem w wieku 7 lat, gdy po obejrzeniu "Bliskich spotkań trzeciego stopnia" przez parę dni bałem się spać. Śnił mi się końcowy kosmita. Jego widok był dla mnie koszmarem.
Może mi publiczność bezpośrednio nie przeszkadza, bo zwykle wybieram miejsca bliżej ekranu, gdzie mało kto chce siadać. Rzadko siadam na końcu w centrum tłumu.
Co do młodzieży, która przychodzi powygłupiać się (wiek dojrzewania 15-18 lat), to najczęściej chodzą na horrory. I ja ich dobrze rozumiem. Oni tymi śmiechami i komentowaniem chcą zagłuszyć swój strach przed resztą grupy. Oni bardzo mocno przeżywają horrory, bo pewnie dla nich to rodzaj challenge’u. Kto z nich nie zemdleje, kto wytrzyma do końca. Młody widz odbiera obraz dosłownie i fizycznie; nie potrafi zrozumieć, że to pewna konwencja i aranżacja artystyczna. Sam tak miałem w wieku 7 lat, gdy po obejrzeniu "Bliskich spotkań trzeciego stopnia" przez parę dni bałem się spać. Śnił mi się końcowy kosmita. Jego widok był dla mnie koszmarem.
- MichalP
- Nominacja do odkrycia roku
- Posty: 1178
- Rejestracja: czw wrz 07, 2017 04:28 am
- Lokalizacja: Gdzies w Kanadzie
Re: John Murphy & David Fleming - Superman (2025)
Duzy ekran i dzwiek wciąż maja dla mnie ten specjalny urok. Ale odkąd kina zaczely smierdziec jak wnętrze McDonaldsa I ludzie zaczeli sie zachowywac jakby byli w fastfoodzie a nie w kinie stracilem sporo motywacji w chodzeniu do kin. Smrod przypalonego miesa I sera plus gadajacy, swiecacy komorkami I krecacy sie bez przerwy ludzie tylko mi dzialaja na nerwy.
Teraz kiedy moje dzieciaki sa trochę starsze to czasami z nimi sie wybiore na cos do kina. Byl moment, ze odkrylismy z zona takie mniejsze, lokalne kino gdzie atmosfera byla super bo ludzie przychodzli na film a nie zeby sie nazrec, ale niestety wlasnie je zamknęli
Teraz kiedy moje dzieciaki sa trochę starsze to czasami z nimi sie wybiore na cos do kina. Byl moment, ze odkrylismy z zona takie mniejsze, lokalne kino gdzie atmosfera byla super bo ludzie przychodzli na film a nie zeby sie nazrec, ale niestety wlasnie je zamknęli
