

Dwa pierwsze - zgadzam się. Z trzecim nie.Wawrzyniec pisze: Mówiąc/pisząc o DOBRYCH OD STRONY TECHNICZNEJ ŚCIEŻEK DŹWIĘKOWYCH należy mieć przede wszystkim na myśli score napisane, czy też lepiej rozpisane na dużą orkiestrę. Elektronika powinna być, albo minimalna, albo najlepiej aby w ogóle jej nie było. Wszelkie elektroniczne, czy syntetycznie brzmiące, albo napisane na małą orkiestrę score'y nie są dobre od strony technicznej.
Dobre od strony technicznej score'y są zazwyczaj dość ciężkie w odbiorze i nie mogą się pochwalić jakąś szczególnie ciekawą bazą tematyczną. Cechuje je ogrom orkiestry, z której raczej nie wynikają, ani ciekawe tematy, ani pamiętliwe melodie. Dlatego też nie każdy score rozpisany na orkiestrę można uznać za dobry od strony technicznej. I tak chociażby Gwiezdne wojny i większość filmografii Johna Williamsa trudno określić, jako DOBRE OD STRONY TECHNICZNEJ
Dobre od strony technicznej score'y, górują nad sporą częścią współczesnych ścieżek dźwiękowych wyłącznie faktem, że posiadają orkiestrę. Inne aspekty, jak funkcjonalność w filmie, czy czysta przyjemność słuchania pełnią rolę drugorzędną.
Aż mi się Hans i jego PR przypomniał.Koper pisze:Ale pamiętajcie, że tak jak i filmy, są też scory "zabawy i realizowania marzeń".
![]()
...bez emocji i nudne. Cały Desplat znaczy.hp_gof pisze:No i też niebywała matematyczna precyzja, kiedy wszystko jest dokładnie wymierzone, każdy instrument wchodzi w punkt, wszystko jest równiutkie, symetryczne itd.
Jak najbardziej masz rację tylko kwestia w tym kiedy my używamy tego zwrotu. Jak się okazuje jest to zazwyczaj przy biednych scorach. Kiedyś ktoś coś pisał o techniczności score'ów Williamsa czy Goldsmitha? Nie. Stąd też moje czy Wawrzka definicje mają charakter czysto ironiczny.hp_gof pisze: Druga interpretacja "dobrego technicznie scoru" jest taka, że jest to praca, w której są zastosowane różne fajne zabiegi orkiestracyjne albo imponuje wykonanie orkiestry kiedy utwór jest mega szybki i przeskakuje po całej gamie dźwięków. No i też niebywała matematyczna precyzja, kiedy wszystko jest dokładnie wymierzone, każdy instrument wchodzi w punkt, wszystko jest równiutkie, symetryczne itd.
No właśnie w całej tej precyzji wcale nie nudne, wręcz imponujące! Bo to robi wrażenie, jak taka wielka, dobrze naoliwiona machina. Owszem, chaos też jest fajny, ale tutaj ta precyzja u Desplata zawsze we mnie budziła podziw. Dlatego lubię oglądać dodatki o muzyce, bo wtedy cały proces wychodzi jak na tacy.Koper pisze:...bez emocji i nudne. Cały Desplat znaczy.
No bo większość scorów z dobrym budżetem jest dobra technicznie, a i scory dobrych kompozytorów często automatycznie są dobre techniczne. A jak score jest dobry sam w sobie jako całość, to tej dobrej techniki wcale nie trzeba dodatkowo podkreślać, bo jest oczywista. Skoro Godzilla Desplata nie jest porywająca pod względem działania w filmie ani warstwy tematycznej, to można przynajmniej pogadać o kwestiach technicznych. No chyba że komuś od tego korona z głowa spadnieKaonashi pisze:Jak najbardziej masz rację tylko kwestia w tym kiedy my używamy tego zwrotu. Jak się okazuje jest to zazwyczaj przy biednych scorach. Kiedyś ktoś coś pisał o techniczności score'ów Williamsa czy Goldsmitha? Nie.
No właśnie. Czyli jak gadamy o kwestiach technicznych to znaczy że score jest po prostu słaby. I po temacie.hp_gof pisze:Skoro Godzilla Desplata nie jest porywająca pod względem działania w filmie ani warstwy tematycznej, to można przynajmniej pogadać o kwestiach technicznych. No chyba że komuś od tego korona z głowa spadnie
Dla mnie poziomem gimbazy byłoby tutaj traktowanie takiego tematu na poważnie - Wawrzek i jego dylematy to taki forumowy odpowiednik memu "1st World Problems"hp_gof pisze:Póki co większość forumowiczów w tym wątku prezentuje poziom gimbazy, ale zostawmy już to.
Nie wiem czy wiesz, ale na tym mniej więcej polega muzykahp_gof pisze: No i też niebywała matematyczna precyzja, kiedy wszystko jest dokładnie wymierzone, każdy instrument wchodzi w punkt, wszystko jest równiutkie, symetryczne itd.
Serio? Bo ja byłbym w stanie przysiąc, że w przynajmniej co drugiej recenzji tych dwóch panów zawsze ktoś się rozpływa nad ich masakrycznie wysokim poziomie technicznym, ba, można by rzec, że o tym nawet całe książki napisanoKaonashi pisze: Kiedyś ktoś coś pisał o techniczności score'ów Williamsa czy Goldsmitha? Nie.
No dobra, tylko czy te scory są znane przede wszystkim z tego, że są techniczne? Niet. Mają tematy, są oryginalne - przynajmniej jak na swój gatunek, dobrze działają w filmie itp.Wojtek pisze:Serio? Bo ja byłbym w stanie przysiąc, że w przynajmniej co drugiej recenzji tych dwóch panów zawsze ktoś się rozpływa nad ich masakrycznie wysokim poziomie technicznym, ba, można by rzec, że o tym nawet całe książki napisanoKaonashi pisze: Kiedyś ktoś coś pisał o techniczności score'ów Williamsa czy Goldsmitha? Nie.