Even before the wretched mess of Klara and the Sun begins, the opening strains of Michael Giacchino’s score playing over the production logos have us bracing for an overload of saccharine whimsy. But what follows is even worse, a film so at odds with itself that it keeps straining for poignancy while trampling on any hint of genuine emotion with forced humor that rarely prompts even a smile.
Klara and the Sun - Michael Giacchino
Re: Klara and the Sun - Michael Giacchino
Hollywood Reporter w recce ciśnie po Majkelu 
Even before the wretched mess of Klara and the Sun begins, the opening strains of Michael Giacchino’s score playing over the production logos have us bracing for an overload of saccharine whimsy. But what follows is even worse, a film so at odds with itself that it keeps straining for poignancy while trampling on any hint of genuine emotion with forced humor that rarely prompts even a smile.
Even before the wretched mess of Klara and the Sun begins, the opening strains of Michael Giacchino’s score playing over the production logos have us bracing for an overload of saccharine whimsy. But what follows is even worse, a film so at odds with itself that it keeps straining for poignancy while trampling on any hint of genuine emotion with forced humor that rarely prompts even a smile.
NO CD = NO SALE
Re: Klara and the Sun - Michael Giacchino
Tak jak często bywa, krytykują film, to i wszystko, w tym muzę, choć jak na małą ilość recek widziałem, że o scorze pisze się też dobrze.
In addition, one of the most captivating elements of this film has to be the score, which opens up the story with a unique sound that combines electronic music with organic and human voices in a way that sets the stage perfectly. Then, throughout the film, there are a handful of needle drops that work extremely well, resulting in a very pleasant experience as far as the audio goes.
I loved the score by Michael Giacchino. The music where Klara observes the sun ‘blessing’ couples in “love” swells to a beautiful theme that – I won’t deny – gave me a lump in my throat
Michael Giacchino, as always, delivers exemplary work, churning out a score that somehow hints at a flicker of magic in a film that has none to show for it.
Michael Giacchino’s overbearingly precious score,
nicely aided by a gentle piano score (by Michael Giacchino)
In addition, one of the most captivating elements of this film has to be the score, which opens up the story with a unique sound that combines electronic music with organic and human voices in a way that sets the stage perfectly. Then, throughout the film, there are a handful of needle drops that work extremely well, resulting in a very pleasant experience as far as the audio goes.
I loved the score by Michael Giacchino. The music where Klara observes the sun ‘blessing’ couples in “love” swells to a beautiful theme that – I won’t deny – gave me a lump in my throat
Michael Giacchino, as always, delivers exemplary work, churning out a score that somehow hints at a flicker of magic in a film that has none to show for it.
Michael Giacchino’s overbearingly precious score,
nicely aided by a gentle piano score (by Michael Giacchino)
Re: Klara and the Sun - Michael Giacchino

1. Klara's Theme 02:42
2. Everything's on Klarance 01:15
3. The Cooting Monster 01:59
4. She's Perfect 02:21
5. Calibreading the World 01:59
6. Barnstorming 01:17
7. Finding Scarecrow in a Haystack 04:35
8. The Hook of Henry 01:12
9. Castlemania 07:50
10. Not Afraid Anymore 02:09
11. Cooting on the Fritz 08:58
12. Klara and the Scroll 04:14
40:31
Re: Klara and the Sun - Michael Giacchino
Jojo Rabbit i Next Goal Wins, to też nie były długie scory. Nie każdy film potrzebuje dwóch godzin muzyki. Ten trwa 116 minut, a znając Taike pewnie będzie tu też trochę piosenek. Długość albumu może też wynikać z charakteru tej muzyki, która zapowiada się na monotematyczną ścieżkę, przynajmniej każdy klip który sprawdziłem jest aranżacją tematu głównego i 40 minut dla takiego typu scoru może okazać się optymalny, choć fajnie, że będzie też kilka dłuższych kompozycji. Póki co zapowiada się uroczo, trochę taki kuzyn IF/Inside Out z domieszką magicznych chórków i ciekaw jestem z której piwnicy tym razem Giacchino odkopał elektroniczne sample
https://www.qobuz.com/nz-en/album/klara ... x44yayww77
https://www.qobuz.com/nz-en/album/klara ... x44yayww77
Re: Klara and the Sun - Michael Giacchino
Ładny, dosyć skromny liryczny score z wiodącą rolą przewodniego tematu i chórków, które niosą niemal każdy kawałek. 40 minut, ale bardzo konkretne, co czyni album niezwykle równym i nie trzeba bawić się w montażystę, bo muzyka płynie przystępnie od pierwszej do ostatniej minuty, od razu wykładając wszystkie karty na stół, także tym razem bez większych niuansów, tylko puszczać i słuchać, nawet bez oglądania się na film.
Pierwszy Giacchino dla Waititi, który przekonuje mnie w całości, a 9 minutowy "Cooting on the Fritz" ląduje do folderu z najładniejszymi kawałkami Michaela, fortepian, harfa, wokal, normalnie A.I. przeszło mi na chwilę przez głowę
Dobrze chronologicznie wychodzą w tym roku te prace Michaela, co kolejna to lepsza i nadal mam nadzieję, że Gunnem Michael pozamiata i tak to będzie prezentowało się pod koniec
Brand New Day < The End of Oak Street < Klara and the Sun < Ray Gunn
A teraz film, a Mutant niech lepiej kołuje CD.
Pierwszy Giacchino dla Waititi, który przekonuje mnie w całości, a 9 minutowy "Cooting on the Fritz" ląduje do folderu z najładniejszymi kawałkami Michaela, fortepian, harfa, wokal, normalnie A.I. przeszło mi na chwilę przez głowę
Dobrze chronologicznie wychodzą w tym roku te prace Michaela, co kolejna to lepsza i nadal mam nadzieję, że Gunnem Michael pozamiata i tak to będzie prezentowało się pod koniec
A teraz film, a Mutant niech lepiej kołuje CD.
Re: Klara and the Sun - Michael Giacchino
w prasówce jest tylko że Mutant wyda winyl 
Cunts!
Cunts!
NO CD = NO SALE
Re: Klara and the Sun - Michael Giacchino
Nie strasz. Będzie i CD
Styczeń 27.
https://madebymutant.com/products/klara ... ndtrack-cd
youtu.be/if0h6bH314w
https://madebymutant.com/products/klara ... ndtrack-cd
youtu.be/if0h6bH314w
Re: Klara and the Sun - Michael Giacchino
Ok, z jednej strony rozumiem słabe recenzje, ale z drugiej nie zgadzam się z nimi.
Tak, film jest ckliwy w chuj (i co z tego?).
Tak, film ciągle stara się wzbudzić wzruszenie (i robi to według mnie!).
Tak, film wszelkie ślady autentycznych ludzkich emocji stara sie dość często puentować wymuszonym (charakter postaci wg scenariusza!) humorem (i co z tego?).
Tak, film nie wypowiada się na temat ewolucji relacji między ludźmi a robotami/AI (a kto powiedział, że musiał?)
Ale uważam, że w Hollywood jest potrzebna dziecięca, prosta magia wylewająca się z ekranu, więc po co aż tak przesadnie krytykować?
Ortega w kompletnie innej i zupełnie nowej roli-wizerunku w swoim CV (i logiczne, że z tego powodu ją wzięła), grając ciepłą, naiwną nastolatkę ale z życiowym rozumem max 4-latki, która przez cały film stopniowo uczy sie ludzi. Adams w roli toksycznej matki, nie radzącej sobie z żałobą. Film celnie i ironicznie uderza też w nowobogackich Amerykanów i ich traktowanie "gorszych" od siebie (może wjechało to niektórym na ambicje/sumienie?). W pełni do zaakceptowania jest również poruszony temat samotności i żałoby. Nie wiem, jak finalny scenariusz potraktował książkę (może ją zlał totalnie, i stąd dodatkowy hejt w reckach?), której w ogóle nie znam, ale nie interesuje mnie to.
Majkel dostarcza najbardziej liryczny, delikatny i wrażliwy score w swojej karierze, oparty głównie na solowym fortepianie, którzy magicznie brzmi w filmie (choć cały score jest momentami za cicho podłożony). Score pełny dziecięcej magii, wzrusza i ma szczęście nie konkurować za bardzo z wielką ilością muzyki źródłowej, bo piosenek jest mało, tak samo jak jeszcze mniej jest utworów fortepianowych z muzyki klasycznej (związane mocno fabularnie ze scenariuszem).
Mnie się film podobał i wzruszył mnie. Szczerze mnie wzruszył, mimo banałów. Po prostu.
I ta cudowna scenografia.. A muzyka mnie urzekła i nie mogę się doczekać aż dorwę się pierwszy raz za odsłuch albumu (patrząc na długość to jest to complete lub prawie complete).
Tak, film jest ckliwy w chuj (i co z tego?).
Tak, film ciągle stara się wzbudzić wzruszenie (i robi to według mnie!).
Tak, film wszelkie ślady autentycznych ludzkich emocji stara sie dość często puentować wymuszonym (charakter postaci wg scenariusza!) humorem (i co z tego?).
Tak, film nie wypowiada się na temat ewolucji relacji między ludźmi a robotami/AI (a kto powiedział, że musiał?)
Ale uważam, że w Hollywood jest potrzebna dziecięca, prosta magia wylewająca się z ekranu, więc po co aż tak przesadnie krytykować?
Ortega w kompletnie innej i zupełnie nowej roli-wizerunku w swoim CV (i logiczne, że z tego powodu ją wzięła), grając ciepłą, naiwną nastolatkę ale z życiowym rozumem max 4-latki, która przez cały film stopniowo uczy sie ludzi. Adams w roli toksycznej matki, nie radzącej sobie z żałobą. Film celnie i ironicznie uderza też w nowobogackich Amerykanów i ich traktowanie "gorszych" od siebie (może wjechało to niektórym na ambicje/sumienie?). W pełni do zaakceptowania jest również poruszony temat samotności i żałoby. Nie wiem, jak finalny scenariusz potraktował książkę (może ją zlał totalnie, i stąd dodatkowy hejt w reckach?), której w ogóle nie znam, ale nie interesuje mnie to.
Majkel dostarcza najbardziej liryczny, delikatny i wrażliwy score w swojej karierze, oparty głównie na solowym fortepianie, którzy magicznie brzmi w filmie (choć cały score jest momentami za cicho podłożony). Score pełny dziecięcej magii, wzrusza i ma szczęście nie konkurować za bardzo z wielką ilością muzyki źródłowej, bo piosenek jest mało, tak samo jak jeszcze mniej jest utworów fortepianowych z muzyki klasycznej (związane mocno fabularnie ze scenariuszem).
Mnie się film podobał i wzruszył mnie. Szczerze mnie wzruszył, mimo banałów. Po prostu.
I ta cudowna scenografia.. A muzyka mnie urzekła i nie mogę się doczekać aż dorwę się pierwszy raz za odsłuch albumu (patrząc na długość to jest to complete lub prawie complete).
NO CD = NO SALE
Re: Klara and the Sun - Michael Giacchino
Najbardziej znaczące jest nieudolne granie Chopina przez matkę, która nie potrafi grać dalej, a jej córka dokańcza utwór w wirtuozerskim stylu.