Michael Giacchino - Spider-Man Quadrilogy (2017/2019/2021/2026)

Tutaj dyskutujemy o poszczególnych ścieżkach dźwiękowych napisanych na potrzeby kina.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
lis23
+ Ludvig van Beethoven +
Posty: 15449
Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Michael Giacchino - Spider-Man Quadrilogy (2017/2019/2021/2026)

#871 Post autor: lis23 » śr lip 29, 2026 18:22 pm

Możliwe, że temat się zmieni w trakcie filmu wraz z nowymi mocami i przemianą Petera?
Tylko On, Williams John ;)
Tylko on, Elton John ;) ;)

Awatar użytkownika
Mystery
James Horner
Posty: 27133
Rejestracja: pt gru 01, 2006 11:34 am

Re: Michael Giacchino - Spider-Man Quadrilogy (2017/2019/2021/2026)

#872 Post autor: Mystery » czw lip 30, 2026 15:43 pm

No i nima. Sony chyba wyczuł akcję z tą Nową Zelandią :P

Awatar użytkownika
lis23
+ Ludvig van Beethoven +
Posty: 15449
Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Michael Giacchino - Spider-Man Quadrilogy (2017/2019/2021/2026)

#873 Post autor: lis23 » czw lip 30, 2026 23:39 pm

Więc, tak:
Na "Odysei" byłem w sobotę na 20:20 i nie było Nikogo przy kasie a na sali było z 10 osób w weekend, na Pająku byłem we czwartek na 20:00, w środku tygodnia i pierwszy raz nie dostałem się do kasy przed seansem, takie były kolejki, na salę wszedłem dopiero dziesięć po a byłem już za dziesięć dwudziesta, więc te 600 milionów może paść w weekend ;)

Film bardzo oszukiwał widzów,
Spoiler:
Na razie więcej nie napisze, niech więcej Osób obejrzy - co do muzyki: ta scena ze strony wcześniej nie jest prawdziwa, tzn. jest tam piosenka, gdy Spidey lata nad miastem i wszędzie, gdzie mógłby wejść temat, jest piosenka ... Jednak suita z YT też oszukuje bo w filmie na jej końcu jest normalny temat i dopiero w kinie mi się ten utwór spodobał, na napisach końcowych ;)
Tylko On, Williams John ;)
Tylko on, Elton John ;) ;)

Awatar użytkownika
lis23
+ Ludvig van Beethoven +
Posty: 15449
Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Michael Giacchino - Spider-Man Quadrilogy (2017/2019/2021/2026)

#874 Post autor: lis23 » pt lip 31, 2026 09:32 am

Obrazek

1. Web Letter Days (2:40)
2. A Good Day to Dive (4:10)
3. Possession Is Nine-Tenths of the Brawl (3:49)
4. What’s Your Damage Control (0:39)
5. The Metzger Set (1:37)
6. Ned Man Walking (1:09)
7. Quick as a Flashback (3:17)
8. Peter’s Walk of Shame (2:11)
9. Settling Old Scorpions (3:53)
10. Strong First Expressions (0:57)
11. The Speed of Thought (5:00)
12. Come Fly With Me (0:31)
13. Kiss of the Spider-Man (4:59)
14. Always Hulking About (3:47)
15. Damage Control to Major Bomb (6:13)
16. The Morning Aftermath (1:42)
17. Mask Me No More Questions (2:12)
18. Big Sister Energy (2:58)
19. A Brave Neural World (2:28)
20. To the V-Max (2:09)
21. Fight the Hand That Bleeds You (2:54)
22. I Spider With My Little Eye (3:47)
23. Mi Cabeza, Su Cabeza (4:25)
24. Say Hero to My Little Friend (2:36)
25. Better Off Ned (0:54)
26. Suite New Day (6:14)

Cały soundtrack:


youtu.be/MhiHctbz0aQ

Szkoda tylko, że ta suita jest przekłamana bo w kinie jest inna końcówka ;)
Tylko On, Williams John ;)
Tylko on, Elton John ;) ;)

Awatar użytkownika
Mystery
James Horner
Posty: 27133
Rejestracja: pt gru 01, 2006 11:34 am

Re: Michael Giacchino - Spider-Man Quadrilogy (2017/2019/2021/2026)

#875 Post autor: Mystery » wt sie 11, 2026 19:26 pm

Wywiad Jona Burlingame z Michaelem serii Dolby.

youtu.be/XZN9i0houtQ

Michael przyznaje, że musiał odmówić zrobienia Kapitana Ameryki czego żałuje do dziś, ale miał wtedy inne zobowiązania. Miał też propozycje zrobienia Avengers, ale tu już odmówił, ze względu na sam film z którym miał problemy i powiedział dopiero tak, przy okazji Doctora Strange.

ta scena ze strony wcześniej nie jest prawdziwa, tzn. jest tam piosenka, gdy Spidey lata nad miastem i wszędzie, gdzie mógłby wejść temat, jest piosenka ... Jednak suita z YT też oszukuje bo w filmie na jej końcu jest normalny temat i dopiero w kinie mi się ten utwór spodobał, na napisach końcowych ;)
Film faktycznie zaczyna się od montażu z perypetiami Pająka, gdzie leci piosenka, ale w scenie z klipu leci już "A Good Day to Dive", także w tym klipie na yt była podstawiona jakaś aranżacja ze starej trylogii.

Szkoda, że w "Suite New Day" brakuje końcówki z kina.
https://x.com/spidermanfiles/status/2086512670149054955

Awatar użytkownika
lis23
+ Ludvig van Beethoven +
Posty: 15449
Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Michael Giacchino - Spider-Man Quadrilogy (2017/2019/2021/2026)

#876 Post autor: lis23 » wt sie 11, 2026 19:44 pm

Zawsze, jak mógłby wejść główny motyw to wciskana jest piosenka, pierwszy utwór kończy się kulminacją, i ... w filmie leci tu piosenka ...
Michael ponoć mówił, że tutaj najpierw dużo ujął z tematu, żeby pokazać samotność Petera, by na końcu powrócić do pełnego motywu, choć na płycie tego, chyba nie ma, łącznie z końcówką suity, ale słuchałem tylko ok. 30 minut i czekam na CD.
Tylko On, Williams John ;)
Tylko on, Elton John ;) ;)

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 61732
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Michael Giacchino - Spider-Man Quadrilogy (2017/2019/2021/2026)

#877 Post autor: Adam » śr sie 12, 2026 08:59 am

Wywaliło forum tydzień temu gdy akurat pisałem dłuższy post, więc wklejam całość teraz to co wtedy:

Udało się uniknąć wszystkich spoilerów, poza trailerem puszczanym w naszych kinach od jakiegoś czasu, nic więcej nie wiedziałem. Muzyki też nie słuchałem ani minuty przed seansem. Pare słów bez spoilerów.

Szedłem do kina totalnie bez oczekiwań, bardziej żeby odhaczyć z obowiązku, bo jestem już bardzo zmęczony nieustanną mizerią serwowaną taśmowo w filmach komiksowych, ale ten film okazał się wielkim pozytywnym zaskoczeniem i uważam, że to najlepszy film komiksowy od bardzo wielu lat. Jego pełna dojrzałości fabuła przywraca wiarę w kino komiksowe tworzone dawno temu na najwyższym poziomie i - co tu najważniejsze - będące też jednocześnie czymś znacznie mądrzejszym, niż tylko 2-godzinny zlepek wybuchów i efektów specjalnych zrobionych kiepskim CGI. Ten film działa sprawnie na wielu poziomach, bo nie jest entym głupiutkimi filmem o ratowaniu świata przed arcyłotrem, a filmem o ratowaniu samego siebie.

Film na wielu płaszczyznach jest tak prawdziwe i dogłębnie ludzki, a przy tym emocjonalny i poruszający. Odważnie eksploruje temat alienacji, traum, fizycznego i psychicznego bólu, oraz śmierci. Świetne i mądre dialogi, oraz wspaniała ekranowa chemia między postaciami Spider-Mana, Punishera, Mary Jane i tej granej przez Sink.

To zdecydowanie najlepszy i jednocześnie najtrudniejszy występ Hollanda jako Spider-Mana z wszystkich filmów. Zagrał tu kapitalnie wachlarzem emocji, a szczególnie przekonująco odnalazł się w trudnych momentach. Widać, że osobiste przeżycia wpłynęły na jego grę, bo facet samymi oczami bez słów potrafił wyczarować tu istotę człowieczeństwa. Aż mi się przypomniał Bronson z oczami u Leone…

Brawa też dla Bernthala, który jako Punisher dostał tutaj - co pewnie zaskoczyło pozytywnie i jego samego - swój najciekawszy film o tym bohaterze, w tym przede wszystkim wspaniałe listy dialogowe, które między innymi ukazują w bolesnej prawdzie całe DNA powstania tej postaci.

Sink szczególnie w drugiej połowie ekranowego czasu postaci poradziła sobie świetnie i bardzo dojrzale, choć ta rola jest dla mnie takim trochę rozwinięciem jej postaci ze Stranger Things, więc pewnie bardziej przekonał ją tutaj czek, niż coś nowego aktorsko.

Bardzo dopracowane efekty w całym filmie i udany montaż również zaskakują pozytywnie, tak samo jak bardzo mądrze wydozowana ilość humoru i wiele świetnych easter eggów, którymi są w scenach akcji odtworzenia w zasadzie 1:1 kadrem najsłynniejszych amerykańskich okładek komiksów z Pająkiem z przestrzeni ostatnich 50 lat - niektórych nie byłem w ogóle świadomy i dopiero po seansie jak zacząłem czytać o filmie, kilka faktów się rozjaśniło gdy zobaczyłem oryginalną okładkę.

Najlepszy film o Pająku zdecydowanie. I wielkie brawa!

Co do muzyki, to niestety uważam ją za wyraźny i największy minus filmu. O ile warstwa liryczna i dramatyczna są bardzo spoko - cała reinwencja starej tematyki robi duże wrażenie, a przy tym jest to zrobione z dużą inteligencją twórczą, bo przecież rozłożenie tematu Pająka na porozrywane fragmenty i całkowite scoverowanie go na inne instrumenty, to celowa muzyczna analogia do porozrywanego życia Parkera pokazanego szeroko i bardzo udanie w filmie. Ktoś wcześniej pisał tu chyba o analogii do konstrukcji tematu z ET - uważam, że to kompletnie co innego, bo w ET temat pojawiał się w częściach stopniowo coraz bardziej dlatego, że nie znaliśmy postaci i była ona odsłaniana na ekranie coraz bardziej wraz z większą ilością tematu głównego. A tu w Pająku jest powód taki, jaki napisałem wyżej, czyli zupełnie inny.

Pozostała część scoru i akcja są muzycznie totalnie unmemorable, nie zauważa się ich, nic nie zostaje w głowie, a na dodatek ginie bardzo w montażu dźwięku i efektów, w przeciwieństwie do liryki i dramaturgii, która podłożona jest głośno.

Nie słuchałem albumu, ale po filmie w zasadzie jedyne do czego chciałbym wracać, to cała świetna suita z End Credits oraz temat liryczny na fortepian, i ten dramatyczny na smyczki. Jestem zdziwiony, że Gjaczin podszedł do tak dobrego filmu tak od niechcenia, przykładając się w zasadzie tylko do jego ludzkiego wymiaru, olewając w zasadzie całą resztę. Tak jakby powiedział, wiecie co, strona emocjonalna i ludzka filmu mnie uwiodły i do niej się wam przyłożę, ale całą resztę to weźcie sobie z szafy jakieś moje generyczne odrzuty ze starych kawałków. Zaskakuje też wyjątkowo skromne jak na niego music team crew w end credits.

Może na albumie jest lepiej, nie wiem tego w tej chwili, ale w filmie uważam że to najsłabszy Pająk Majkela i jeden z jego najsłabszych scorów komiksowych. Muzyka niewykorzystanych szans, a szkoda.

Po drugim seansie opinia ta sama. Albumu wciąż nie słuchałem jeszcze.
NO CD = NO SALE

ODPOWIEDZ