Robin Hood to jest mój ulubiony bohater, który nie jest superbohaterem ( choć w starym serialu o Robinie na VHS padło takie zdanie: "Każdy potrzebuje bohatera żyjącego tu i teraz" ) i nie podoba mi się reinterpretacja i dekonstrukcja mitu bo gdyby jeszcze ten Robin Hood był mitologizowany tak jak Janosik w Polsce to może bym zrozumiał ale historycznie Robin to zlepek kilku istniejących postaci i działa głównie jako bohater legend i podań i to jednoznacznie pozytywny, więc po co to robić? Dlaczego autor nie wymyślił sobie własnego bohatera, tylko wykorzystał postać Robin Hooda, którą stara się widzowi obrzydzić? To podobny przypadek jak w filmie "Joker", gdzie ta postać nie była potrzebna, żeby sam film był dobry. Ostatnio mamy wybielanie czarnych charakterów, mamy Czarownicę, Cruellę, Jokera, ponoć nadciąga Hades zamiast Herkulesa, jednocześnie twórcy filmowi nie potrafią opowiadać historii o po prostu dobrym Człowieku, stąd Superman Snydera i Cavilla był smutnym emo bogiem z kompleksem Mesjasza

Nowy Superman Gunna jest już inny, o wiele bardziej komiksowy, co nie podoba się fanom Snydera i Cavilla, którzy twierdzą, że to najgorszy Superman ever

Wracając do tematu, nie wiem, po co reżyser postanowił zniszczyć akurat legendę Robin Hooda, to trochę tak, jakby się zamachnąć na legendę Króla Artura. Chociaż pomysł nie jest nowy, pierwotnie film Scotta miał nosić tytuł 'Nottingam" i miał opowiadać o dzielnym Szeryfie i złym Robin Hoodzie
