Hmmm ... A TinTin i Wat Horse? Szczególnie ten pierwszy, gdzie muzyki jest pełno i świetna scena na statku pirackim
John Williams - Disclosure Day (2026)
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 15254
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
- Pawel P.
- Metallica
- Posty: 1596
- Rejestracja: czw gru 29, 2011 21:36 pm
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Jasne, ale nie o to mi chodziło.
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Steven Spielberg has said he’s ensuring that nothing from the third act of Disclosure Day makes its way into any trailers or previews, as he bids to keep the movie’s big reveals a surprise.
https://www.ign.com/articles/steven-spi ... losure-day
NO CD = NO SALE
- Pawel P.
- Metallica
- Posty: 1596
- Rejestracja: czw gru 29, 2011 21:36 pm
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Oczywiście, tylko że odnoszę się do samego filmu, a nie do deklaracji Spielberga. Poza tym napisałeś, że z trzeciego aktu „ani jednego kadru nie ma w zwiastunach czy klipach”. Po dwóch seansach wiem, że te ujęcia z trailerów rzeczywiście pojawiają się w ostatnich minutach filmu - zresztą wiedziałem to także za pierwszym razem. Co innego oczywiście kluczowe wydarzenia i kontekst tych scen – tego marketing faktycznie nie zdradzał.Adam pisze: ↑czw cze 11, 2026 10:52 amSteven Spielberg has said he’s ensuring that nothing from the third act of Disclosure Day makes its way into any trailers or previews, as he bids to keep the movie’s big reveals a surprise.
https://www.ign.com/articles/steven-spi ... losure-day
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Przyznać się, kogo niezmiernie bawi w kinie od lat to, że UFO zawsze ląduje tylko w USA? 
NO CD = NO SALE
- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26748
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Ale to przynajmniej tłumaczy dlaczego w Star Treku pół kosmosu gada po angielsku.
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Co prawda jeszcze bez filmu, ten może zobaczę w przyszłym tygodniu, ale póki co poza pierwszym i ostatnim kawałkiem, mocno wynudziła mnie ta godzina scoru, choć rzecz jasna po seansie się powróci i uważniej przesłucha.
Dobre, po zaledwie połowie roku będziemy już mieli praktycznie żelazną trójkę do Oscarowych nominacji.
Pemberton - Project Hail Mary
Williams - Disclosure Day
Göransson - The Odyssey
Dobre, po zaledwie połowie roku będziemy już mieli praktycznie żelazną trójkę do Oscarowych nominacji.
Pemberton - Project Hail Mary
Williams - Disclosure Day
Göransson - The Odyssey
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Bo jak pisałem, taka stylistyka muzyki, to nie jest przygodowy Williams, nic się z seansu muzycznie nie pamięta i praktycznie nic nie zauważa przez ciche podłożenie POZA ostatnimi 20 minutami filmu, które nadrabiają za całość w sposób wyborny. I pisze to ja, fan muzyki filmowej. Byłem z ojcem na seansie, który na muzyce filmowej się nie zna, to zauważył muzykę dopiero w ostatniej scenie gdy już się głośna zrobiła no i na napisach końcowych. Szary widz nawet nie usłyszy tego scoru przez 2/3 filmu. Tam była jakaś muzyka? No na końcu filmu tylko? Tak było od początku istnienia muzyki filmowej - szary widz jej nie zauważa, tym bardziej jeśli jest w takiej stylistyce a do tego cicho podłożona i operująca ciszą.
NO CD = NO SALE
- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26748
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Pomijając stylistykę oryginalnością też to nie grzeszy, w czasie odsłuchu miałem wrażenie momentami, że to jakaś składanka utworów ze starszych dramatów/thrillerów od Williamsa. Trochę jak te późne Morricony, gdy sięgał po stare pomysły. Oczywiście jak już wcześniej pisałem, trudno mieć o to pretensje do 95-letniego twórcy, a kompozycje nadal klasa, ale siłą rzeczy już nie robi takiego wrażenia i w pamięci jakoś nie zostaje. Powiedziałbym, że może dużo zyska po filmie, ale jeśli rację ma Adam, no to też niekoniecznie.Adam pisze: ↑pt cze 12, 2026 12:16 pmBo jak pisałem, taka stylistyka muzyki, to nie jest przygodowy Williams, nic się z seansu muzycznie nie pamięta i praktycznie nic nie zauważa przez ciche podłożenie POZA ostatnimi 20 minutami filmu, które nadrabiają za całość w sposób wyborny. I pisze to ja, fan muzyki filmowej. Byłem z ojcem na seansie, który na muzyce filmowej się nie zna, to zauważył muzykę dopiero w ostatniej scenie gdy już się głośna zrobiła no i na napisach końcowych. Szary widz nawet nie usłyszy tego scoru przez 2/3 filmu. Tam była jakaś muzyka? No na końcu filmu tylko?
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
To nie jest stylistyka dla zwykłego widza. On musi mieć wall-to-wall, przygodę i ostinata, żeby jakąkolwiek muzykę zauważyć. Stąd popularność wielu miernot robiących z sampli scory w tym stylu.
NO CD = NO SALE
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 15254
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Ja akurat najbardziej lubię takiego właśnie Williamsa:
Imperium Słońca
Urodzony 4 Lipca
JFK
Lista Schindlera
Siedem Lat w Tybecie
Prochy Angeli
Wspomnienia Gejszy
itp.
W tych bardziej przygodowych score'ach jest za dużo underscore jak dla mnie, w pracach dramatycznych nie ma na to miejsca, jest znacznie mniej muzyki ilustracyjnej.
Imperium Słońca
Urodzony 4 Lipca
JFK
Lista Schindlera
Siedem Lat w Tybecie
Prochy Angeli
Wspomnienia Gejszy
itp.
W tych bardziej przygodowych score'ach jest za dużo underscore jak dla mnie, w pracach dramatycznych nie ma na to miejsca, jest znacznie mniej muzyki ilustracyjnej.
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Tyle, że wszystkie w/w scory w porównaniu do Disclosure Day, to w większości wręcz action scory 
I to nie chodzi o to, co kto lubi, tylko o to, co dociera do zwykłego widza kompletnie nie interesującego się muzyką filmową.
I to nie chodzi o to, co kto lubi, tylko o to, co dociera do zwykłego widza kompletnie nie interesującego się muzyką filmową.
NO CD = NO SALE
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Choć faktycznie idzie się zgodzić z Lisem. Nie ma się co oszukiwać, przesłuchanie od deski do deski takich np. score'ów z oryginalnej trylogii Star Wars to przecież katorga (prequele wypadają akurat lepiej na płytach, ale sequele już imho znowu męczą). Generalnie rzecz biorąc, dramatyczny John dużo lepiej wchodzi słuchany w domku.
Gdyby nie piraci, byłbym jak Zbigniew Hołdys - Eric Clapton.