Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9936
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Sorry, ale jak nastąpiło to cięcie po montażu scen z Sharon w tych eleganckich ciuchach tych postaci do tego, co miała na sobie podczas nagrywania wypowiedzi, autentycznie się zaśmiałem na głos.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Przestała gonić za młodością. Nie chce ciągle udowadniać, że jest wieczną seks bombą z Basic Instinct do której ślinią się faceci. Parę lat temu zagrała w All I Wish scenę finałową, gdzie pokazała normalną twarz ze zmarszczkami bez żadnego makijażu. Ma to w tyłku. Jest zwyczajną starzejącą się kobietą z problemami zdrowotnymi pojawiającymi się w jej wieku.
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9936
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
A Ty oglądałeś ten klip? Bo ta prześwitująca bluzka, zaczesane do tyłu na "mokry look" włosy i sesja bez stanika z zeszłego roku udowadniają, że jest wręcz przeciwnie i ma mentalność à la Steve Buscemi w tym gifie "hey fellow kids, remember when I was a sex symbol?". Ten kontrast jest tym silniejszy, że poprzedzony jest ujęciami z serialu, gdzie jest ubrana nie po babcinemu, ale bardziej stosownie do wieku, pozycji i statusu materialnego, po czym pojawia się w kreacji bardziej wyzywającej niż to, co mają na sobie aktorki ponad dwa razy młodsze od niej.
Typowe zdjęcie prawie 70 letniej kobiety nie próbującej udowadniać, że jest symbolem seksu:
Moja babcia miała pełno takich.
Typowe zdjęcie prawie 70 letniej kobiety nie próbującej udowadniać, że jest symbolem seksu:
Spoiler:
Ostatnio zmieniony sob kwie 18, 2026 11:52 am przez Wojteł, łącznie zmieniany 1 raz.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Konfiarz alert wmawiający kobietom jak mają żyć i się ubierać (sic)!
Gdzie są moderatorzy?!
Gdzie są moderatorzy?!
NO CD = NO SALE
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35713
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9936
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Nie wiedziałem, że lubisz starsze
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35713
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
To wina tego tematu, gdzie czuję jak perwersyjna, zboczona energia Sama Levinsona przechodzi na mnie.
Nie widzicie, co ten temat, co Sam Levinson robi z nami?
Mam nadzieję, że ta energia nie przejdzie na Hansa. 
I sam nie wiem, co jest z tymi nepo-dzieciakami znanych i zasłużonych filmówców. Tutaj mamy syna Barry'ego Levinsona, a mamy jeszcze syna Lawrence'a Kasdana, który znowu jest za uprawianiem seksu ze sprzętem elektronicznym.
I sam nie wiem, co jest z tymi nepo-dzieciakami znanych i zasłużonych filmówców. Tutaj mamy syna Barry'ego Levinsona, a mamy jeszcze syna Lawrence'a Kasdana, który znowu jest za uprawianiem seksu ze sprzętem elektronicznym.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9936
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
L3: A Fleshlight that talks.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- Michał Turkowski
- Zdobywca nieistotnych nagród
- Posty: 1294
- Rejestracja: sob wrz 15, 2012 13:45 pm
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Oglądałem wczoraj pierwszy odcinek tego nowego sezonu i muzyka brzmi tam jakby jakieś AI wygenerowało pastisz Morricone.
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9936
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Beznadziejna muzyka w najnowszym odcinku. Psuje klimat, dynamikę, i jeszcze odcina kupony ze starych kawałków Hansa.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Ale przynajmniej w końcu były obiecane cycki Sydney. Biedna dziewczyna musi najwięcej pokazywać .Do tego pojawiła się aktorka z filmu Almodovara.
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Nic tu nie pokazała w porównaniu do innych produkcji gdzie to robiła za znacznie mniejsze pieniądze. Zendaya kasuje milion za odcinek, Sweeney ok 700$ (gdzie tak naprawdę czasu ekranowego ma po może 3 minuty na odcinek jak dotąd - czyli wychodzi znacznie lepiej finansowo niż Zendaya bo znacznie mniej roboty).
I można się czepiać pierwszych dwóch odcinków, ale kurwa jak to jest nakręcone! Taśma, światła, praca kamery…
A aktorsko po 2 odcinkach to wszystkich zjadła ta striptizerka która Rue zawiozła na odwyk. Gwiazdom się nie chce grac. Za taki hajs to się nie dziwie, wynegocjowali i wyjebane.
I można się czepiać pierwszych dwóch odcinków, ale kurwa jak to jest nakręcone! Taśma, światła, praca kamery…
A aktorsko po 2 odcinkach to wszystkich zjadła ta striptizerka która Rue zawiozła na odwyk. Gwiazdom się nie chce grac. Za taki hajs to się nie dziwie, wynegocjowali i wyjebane.
NO CD = NO SALE
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35713
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Czytając tutejsze opinie Hansowi też nie chce się grać. Ciekawe jaką in gaże wynegocjował?
#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35713
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Widzę, że kanał na YouTubie EuphoriaNews wrzuca utwory Hansa Zimmera. Przy czym, czy są to naprawdę utwory z serialu? Na to odpowiedzieć muszą Adam i Wojtek, którzy są w pewnym sensie ekspertami od Euphorii.
youtu.be/arVhQfZ2zXI
youtu.be/arVhQfZ2zXI
#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9936
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Połowa serialu za nami, i dostaliśmy chyba najnudniejszy odcinek sezonu. Mam wrażenie, że serial cierpi trochę na odwrotny problem z Stranger Things - tam było za dużo postaci, by każdemu dać coś ciekawego do robienia i je rozbudowywać, tutaj natomiast Levinson się pożegnał z tyloma aktorami, że ciężko mu wycisnąć z tych 4 postaci 8 godzin fabuły. Nie wspominając o tym, że i tak je praktycznie zresetował i wgrał nowe osobowości pomiędzy sezonami, bo niektóre nie mają nic wspólnego z tym, kim były wcześniej.
Co do muzyki... Wiele utworów jest po prostu kiepskich i odcina kupony od własnej twórczości, czy to od kompozytorów, których maglował już sto razy. Są te kadencje wzięte z Lacrimosy, na które od 30 lat opierał swoją muzykę dramatyczną; są fragmenty, które brzmią jak Syreny z Piratów (głównie w strip clubie); są nawiązania do Ennia, do Orffa; wydaje mi się, że jakiś taki bardziej glassowski minimalizm słyszałem w jednym odcinku; największą nowością natomiast jest ten temat, który wrzucił Wawrzek – taki miks starego Hollywoodu i przede wszystkim Herrmanna. Gdyby to był score do filmu o starych filmach, wysoce bym ocenił takie rozwiązanie, jestem wręcz pod wrażeniem, że Zimmer taki kawałek napisał (chociaż pewnie orkiestratorzy pomogli). Problem w tym, że nawet te dobre kawałki zwyczajnie do Euforii nie pasują, ani jako serialu, ani nawet do poszczególnych scen - kiksują i z tempem, i z dramaturgią.
Widzę też w jakichś analizach odcinków na yt i komentarzach pod nimi, jak i w rolkach na Insta czy innych memach, że publiczności i krytykom (w większości zapewne młodszej ode mnie) się ten score bardzo nie podoba. I wcale się nie dziwię. Myślę, że Zimmer musiał niektóre kawałki pisać na kolanach po odejściu Labrintha i częściowo to usprawiedliwia, ale jednak obawiam się, że on po prostu tego serialu nie rozumie. Oczywiście, trzeci sezon mocno się różni od dwóch pierwszych, ale jednak Maddie, zarówno w zachowaniu, jak i grze aktorki, jest dość podobna i ten Hermannowski temat wypada w zestawieniu z nią dość nieudolnie i zabawnie, a wrażenie jest nawet silniejsze, jeśli się przypomni, jak te postaci były muzycznie ujmowane w poprzednich sezonach. Może Zimmer nie czai konwencji, może skupiał się na zupełnie innych aspektach postaci niż widzowie się przyzwyczaili, może to dowód na to, jak niesamowicie unikalnym zjawiskiem był Labrinth, a może Hans jest po prostu… za stary. Może to i chamsko brzmi, ale wydaje mi się, że częsciowo tu może tkwić problem, bo to nie jest tak, że Zimmer jest inherentnie niezdolny do stworzenia czegoś podobnego, bo scena w kasynie w Rain Manie było temu bliska w etosie - energiczna, mocno zakorzenia w estetyce ówczesnej muzyki rozrywkowej, wręcz "przesycona" tym, co dam się działo, w sposób podobny do przebodźcowania, jakiego można uświadczyć w kasynie. Tylko to był młodszy o dwa lata Hans i zakorzeniony w estetyce, która była właściwa tamtym czasom. Nie chcę tutaj spłycać tego, co robił Labrinth, bo wydaje mi się, że wnosił do serialu bardzo dużo komentarza i narracji, ale pod względem ujęcia tej frenetycznej energii te sposoby myślenia są dość podobne i więcej sensu miałoby ilustrowanie scen w klubie ze striptizem lub na przyjęciach właśnie w ten sposób niż słabo zorkiestrowanymi popłuczynami po syrenach. Harmonicznie to też zupełnie różne światy, nawet, jeśli kawałek się ogranicza do trzech akordów, to Zimmer nie zrobi z nimi nic, czego by nie robili w baroku, a Labrinth potrafi zrobić coś świeższego.
Co do muzyki... Wiele utworów jest po prostu kiepskich i odcina kupony od własnej twórczości, czy to od kompozytorów, których maglował już sto razy. Są te kadencje wzięte z Lacrimosy, na które od 30 lat opierał swoją muzykę dramatyczną; są fragmenty, które brzmią jak Syreny z Piratów (głównie w strip clubie); są nawiązania do Ennia, do Orffa; wydaje mi się, że jakiś taki bardziej glassowski minimalizm słyszałem w jednym odcinku; największą nowością natomiast jest ten temat, który wrzucił Wawrzek – taki miks starego Hollywoodu i przede wszystkim Herrmanna. Gdyby to był score do filmu o starych filmach, wysoce bym ocenił takie rozwiązanie, jestem wręcz pod wrażeniem, że Zimmer taki kawałek napisał (chociaż pewnie orkiestratorzy pomogli). Problem w tym, że nawet te dobre kawałki zwyczajnie do Euforii nie pasują, ani jako serialu, ani nawet do poszczególnych scen - kiksują i z tempem, i z dramaturgią.
Widzę też w jakichś analizach odcinków na yt i komentarzach pod nimi, jak i w rolkach na Insta czy innych memach, że publiczności i krytykom (w większości zapewne młodszej ode mnie) się ten score bardzo nie podoba. I wcale się nie dziwię. Myślę, że Zimmer musiał niektóre kawałki pisać na kolanach po odejściu Labrintha i częściowo to usprawiedliwia, ale jednak obawiam się, że on po prostu tego serialu nie rozumie. Oczywiście, trzeci sezon mocno się różni od dwóch pierwszych, ale jednak Maddie, zarówno w zachowaniu, jak i grze aktorki, jest dość podobna i ten Hermannowski temat wypada w zestawieniu z nią dość nieudolnie i zabawnie, a wrażenie jest nawet silniejsze, jeśli się przypomni, jak te postaci były muzycznie ujmowane w poprzednich sezonach. Może Zimmer nie czai konwencji, może skupiał się na zupełnie innych aspektach postaci niż widzowie się przyzwyczaili, może to dowód na to, jak niesamowicie unikalnym zjawiskiem był Labrinth, a może Hans jest po prostu… za stary. Może to i chamsko brzmi, ale wydaje mi się, że częsciowo tu może tkwić problem, bo to nie jest tak, że Zimmer jest inherentnie niezdolny do stworzenia czegoś podobnego, bo scena w kasynie w Rain Manie było temu bliska w etosie - energiczna, mocno zakorzenia w estetyce ówczesnej muzyki rozrywkowej, wręcz "przesycona" tym, co dam się działo, w sposób podobny do przebodźcowania, jakiego można uświadczyć w kasynie. Tylko to był młodszy o dwa lata Hans i zakorzeniony w estetyce, która była właściwa tamtym czasom. Nie chcę tutaj spłycać tego, co robił Labrinth, bo wydaje mi się, że wnosił do serialu bardzo dużo komentarza i narracji, ale pod względem ujęcia tej frenetycznej energii te sposoby myślenia są dość podobne i więcej sensu miałoby ilustrowanie scen w klubie ze striptizem lub na przyjęciach właśnie w ten sposób niż słabo zorkiestrowanymi popłuczynami po syrenach. Harmonicznie to też zupełnie różne światy, nawet, jeśli kawałek się ogranicza do trzech akordów, to Zimmer nie zrobi z nimi nic, czego by nie robili w baroku, a Labrinth potrafi zrobić coś świeższego.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara