No i to jest wiadomosc.
Project Hail Mary (2026) - Daniel Pemberton
- Ghostek
- Hardkorowy Koksu
- Posty: 10608
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
- Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
- Kontakt:
Re: Project Hail Mary (2026) - Daniel Pemberton
Ojojoooj, ale nudą zawiało. Desplat meets Tomek Newman. Ładnie to wszystko wygląda i brzmi w architekturze dźwiękowej, ale do 2-godzinnego słuchania się nie nadaje.

- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35598
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Project Hail Mary (2026) - Daniel Pemberton
Soundtrack na pewno zyskuje po znajomości filmu. I wiadomo pod względem wydania jest za długi, ale jest tu sporo smaczków. I naprawdę radziłbym nie przekreślać go za pierwszym razem. Bez znajomości obrazu, za pierwszym razem przekreśliłem najnowszego Thomasa Newmana, a teraz bardzo doceniam ten soundtrack (przynajmniej jego drugą część).
youtu.be/OsSRIjgJDnI
Plus nagle takie filmiki pojawiają się w Necie.
youtu.be/2txX15SD6No
I nie jestem jedyny, który podobnie sądzi, raczę poczytać komentarze na YouTubie pod tym kawałkiem:Wawrzyniec pisze: ↑czw mar 19, 2026 17:05 pmTo jest odpowiednik "No Time For Caution" z Interstellar, zarówno muzycznie jak i filmowo. Dla mnie miodzio!
youtu.be/OsSRIjgJDnI
Plus nagle takie filmiki pojawiają się w Necie.
youtu.be/2txX15SD6No
#WinaHansa #IStandByDaenerys
Re: Project Hail Mary (2026) - Daniel Pemberton
Jak już poświecę dwie godziny dla tego soundtracka to na pewno po filmie, w weekend nie mam czasu, ale może w tygodniu się uda, a póki co unikam tematu PHM jak ognia 
Re: Project Hail Mary (2026) - Daniel Pemberton
Kolejny album zarznięty przez absurdalną długość. 79 minut na 1CD to by było za długo, a co dopiero 2 godziny. Te głosy kobiece, kontemplacyjne piękne, ależ no nie da się tego słuchać przez 30 minut, bo po 5 się zasypia. Nie zmienia to jednak faktu, że muzyka jest klasa, duży pietyzm w kompozycji, brzmieniu, fakturze. Wieczorem IMAX, jestem pewien że muzyka sobie w filmie poradzi, jeśli tylko ją słyszalnie/wyraźnie podłożyli.
NO CD = NO SALE
Re: Project Hail Mary (2026) - Daniel Pemberton
Mi się jednak udało wczoraj zobaczyć i film się podobał. Ładne, ciepłe sci-fi ze sporym serduchem. Dałem 7/10, ale żeby arcydzieło gatunku to ludzie już jak zwykle popłynęli. Narobiono hypu, którego film ten jak dla mnie nie udźwignął. Oczekiwałem jakichś twistów, a tu całkiem prozaiczna fabuła, tylko wspaniale przedstawiona, choć jakoś nie do końca przekonała mnie ta wielka przyjaźń i cała relacja i film jak dla mnie za długi, a poszczególne sceny zbyt rozlazłe i szok, że tak powolne tempo przeszło w dzisiejszym blockbusterze za ponad 200 baniek.
Wizualnie w dzisiejszych czasach w kinie ukazanie kosmosu jest już opanowane do perfekcji, także film trzyma fason najpopularniejszych tego typu produkcji, tak więc efekty i zdjęcia klasa, jednak największym atutem tego filmu i ogólnie, że wszystko to zagrało jest Ryan Gosling i tu przeprowadzono naprawdę genialny casting. Muzycznie sporo piosenek, ale i score też odgrywał tu sporą rolę. Tak jak Hans postawił w Interstellar na organy, tak tu Daniel sięgnął po użycie przeróżnej maści chórów. Szkoda, tylko, że tematycznie nic mi się tu bardziej nie wybiło, ale napięcie, momenty bardziej podniosłe, jak i te lżejsze, zostały tu odpowiednio przez Pembertona podbite i gwiazdą filmu, jak i soundtracka zostanie Time Go Fishing, o którym wspominał już Wawrzyniec. Sam soundtrack jeszcze przede mną, choć komentarze Adama i Tomka odnośnie długości, póki co nie nastawiają pozytywnie i nawet po filmie, nie wiem czy chciałbym to mieć na CD, no ale usłyszymy i zobaczymy
Wizualnie w dzisiejszych czasach w kinie ukazanie kosmosu jest już opanowane do perfekcji, także film trzyma fason najpopularniejszych tego typu produkcji, tak więc efekty i zdjęcia klasa, jednak największym atutem tego filmu i ogólnie, że wszystko to zagrało jest Ryan Gosling i tu przeprowadzono naprawdę genialny casting. Muzycznie sporo piosenek, ale i score też odgrywał tu sporą rolę. Tak jak Hans postawił w Interstellar na organy, tak tu Daniel sięgnął po użycie przeróżnej maści chórów. Szkoda, tylko, że tematycznie nic mi się tu bardziej nie wybiło, ale napięcie, momenty bardziej podniosłe, jak i te lżejsze, zostały tu odpowiednio przez Pembertona podbite i gwiazdą filmu, jak i soundtracka zostanie Time Go Fishing, o którym wspominał już Wawrzyniec. Sam soundtrack jeszcze przede mną, choć komentarze Adama i Tomka odnośnie długości, póki co nie nastawiają pozytywnie i nawet po filmie, nie wiem czy chciałbym to mieć na CD, no ale usłyszymy i zobaczymy
Re: Project Hail Mary (2026) - Daniel Pemberton
Fani muzyki kościółkowej będą zadowoleni 
NO CD = NO SALE
Re: Project Hail Mary (2026) - Daniel Pemberton
Że też polski tłumacz dał ciała i nie nazwał filmu "Projekt Zdrowaś Maryjo", rekord otwarcia w Polsce gwarantowany 
Re: Project Hail Mary (2026) - Daniel Pemberton
za to Daniel sobie tytuł dosłownie wziął do serca i pojechał kościółkiem 
NO CD = NO SALE
Re: Project Hail Mary (2026) - Daniel Pemberton
Co to znaczy muzyka kościółkowa? Nawiązuje do Marca Shaimana i pieśni gospel z "Sister Act"?
youtu.be/05t5mbqNCuA
Czy bardziej idzie w "Home Alone"?
youtu.be/hczyxCbVtR8
youtu.be/05t5mbqNCuA
Czy bardziej idzie w "Home Alone"?
youtu.be/hczyxCbVtR8
Re: Project Hail Mary (2026) - Daniel Pemberton
Nie i nie, posłuchaj album, to zrozumiesz, nie będę spoilerował.
Zachwycający film o ludzkiej samotności i odwadze, pełny humoru, wzruszeń, ale też sporego dramatyzmu. Nie znam książki, więc nie wiem, jakie są różnice i czego nie ma w filmie, ale ogląda się to z wyjątkową przyjemnością. Realizacja wybitna, praktyczne efekty specjalne, wszystkie sety zbudowane w realu i zero zielonego ekranu (!), to oszałamia.. Nie dziwie się, że Fraser wybrał ten film, zamiast pracy nad zdjęciami do Diuny 3 i Batmana 2. Score jest kapitalny, mega inteligentnie zaplanowany od warstwy koncepcyjnej, w wyjątkowej i unikatowej formule jak na dzisiejsze blockbustery (nikt tak dziś nie robi muzyki do takiego typu filmów - uczcie się RCP'owcy!), głośno podłożony, robi fenomenalną robotę w filmie, zarówno w scenach dramatycznych, jak i akcji. Cała scena z ucieczką z "Adriana" wbija w fotel i rozsadza salę kinową - również muzycznie - i jest godnym następcą słynnego dokowania z Interstellar, a wizualnie to nawet ją przebija. Oczywiście jak już pisałem wcześniej, 2-godzinny album to o wiele za długo do słuchania, bo to score bardzo podporządkowany filmowi - ten sam casus co ostatniego Spiderverse, gdzie też fantastyczny score w filmie w wersji aż na 2CD jest ciężko przejść.
Od paru lat nie miałem sytuacji, że od razu miałem ochotę na drugi seans w IMAXie pod rząd. Pełna sala była, kilka osób biło brawa...
Tu będzie grad Oscarów, a Ludwiczek ma mocnego kontr-kandydata do Oscara za muzykę. Dla mnie najlepszy score Pembertona w filmie w całym jego CV, przebił ostatniego Spiderverse.
NO CD = NO SALE
Re: Project Hail Mary (2026) - Daniel Pemberton
Jak pracował nad tym filmem, jeszcze nie kręcono Diuny, a tym bardziej Batmana. Z tych zrezygnował by kręcić Beatlesów, ale mniejsza o to, ważne, że poraz kolejny pokazał klasę.Nie dziwie się, że Fraser wybrał ten film, zamiast pracy nad zdjęciami do Diuny 3 i Batmana 2.
Re: Project Hail Mary (2026) - Daniel Pemberton
Fajnie zmieniał perspektywę i kadrowanie w zależności od tego, kiedy w filmie działa się akcja:
The movie was filmed "for IMAX" by using large-sensor Arri Alexa 65 cameras, which provide 6.5K or 20 MP of resolution, with an aspect ratio of 2.1:1, of which the whole sensor was used with anamorphic lenses rotated by 90 degrees achieving a 1.43:1 aspect ratio, as needed for IMAX presentations. For regular presentations, the common 2:1 format was derived by cropping the top and bottom of the IMAX image. The film switches between taller and wider aspect ratios. When a scene takes place in the present, a taller aspect ratio is used — 1.43:1 for IMAX 15/70mm or Dual Laser, 1.85:1 for Xenon or Single Laser and 2.00:1 for non-IMAX presentations. For scenes in the past, the most commonly used ratio, the 2.39:1 was achieved with the regular use of anamorphic lenses.
A tu duży wywiad z reżyserami z Hollywood Reporter - mówią m.in. o tym, że wszystkie sety były zbudowane i nie kręcono na green screenach czy tych ekranach telewizyjnych znanych z seriali Star Wars:
https://www.hollywoodreporter.com/movie ... 236524106/
Weir dostał za zgodę na adaptację książki jednorazowy czek na 3 mln $ - plus pewnie też mu coś wpadnie z wpływów..
The movie was filmed "for IMAX" by using large-sensor Arri Alexa 65 cameras, which provide 6.5K or 20 MP of resolution, with an aspect ratio of 2.1:1, of which the whole sensor was used with anamorphic lenses rotated by 90 degrees achieving a 1.43:1 aspect ratio, as needed for IMAX presentations. For regular presentations, the common 2:1 format was derived by cropping the top and bottom of the IMAX image. The film switches between taller and wider aspect ratios. When a scene takes place in the present, a taller aspect ratio is used — 1.43:1 for IMAX 15/70mm or Dual Laser, 1.85:1 for Xenon or Single Laser and 2.00:1 for non-IMAX presentations. For scenes in the past, the most commonly used ratio, the 2.39:1 was achieved with the regular use of anamorphic lenses.
A tu duży wywiad z reżyserami z Hollywood Reporter - mówią m.in. o tym, że wszystkie sety były zbudowane i nie kręcono na green screenach czy tych ekranach telewizyjnych znanych z seriali Star Wars:
https://www.hollywoodreporter.com/movie ... 236524106/
Weir dostał za zgodę na adaptację książki jednorazowy czek na 3 mln $ - plus pewnie też mu coś wpadnie z wpływów..
NO CD = NO SALE