Cieszę się że nie poszedłem na to do kina, bo wyszedłbym chyba po pół godziny. Nie moja estetyka i strasznie męczący seans, na który przeznaczyłem trzy wieczory. Wizja artystyczna w ogóle mnie nie kupiła, brzydkie zdjęcia, montaż, muzyka i efekty na czele z bieda Matrixem, nie wiem na co przeznaczono tu te 75 mln, chyba na iPhony i sztuczne kuśki

Fabuła też nie powala, idziemy na godzinną wędrówkę z ojcem, później z matką, a na sam koniec dołączamy do jakiejś dziwacznej cyrkowej trupy dresiarzy rodem z Power Rangers

Jedynie dorośli aktorzy trzymali tu fason, szczególnie świetny Fiennes, którego chciało by się więcej, bo główny bohater też jakoś nie przekonał.