JAN DUSZYŃSKI - POKŁOSIE (2012)
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35364
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: JAN DUSZYŃSKI - POKŁOSIE (2012)
Czyli mury co runął itd.
No to cześć.
I tylko potwierdzenie tego co wyżej napisałem.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
-
hp_gof
Re: JAN DUSZYŃSKI - POKŁOSIE (2012)
Hahaha. Nie śledziłem tego tematu od początku jego powstania, dopiero teraz przeczytałem wszystkie 9 stron przed próbą napisania czegokolwiek w tym temacie i nie spodziewałem się, że dyskusja obejmie również temat Holocaustu, Wajdy, a nawet... Desplata
Myślę, że budżet Wajdy nie pozwoliłby na angaż Desplata podobnie jak nie pozwolił na angaż Bellucci. Zresztą jedynym kontaktem do Desplata mógłby być Polański, a poza tym WTF?! 
Obejrzałem film. Cała ta burza wokół rzekomej antypolskości tego filmu jest wg mnie tylko potwierdzeniem jego przesłania: nie potrafimy, podobnie jak bohaterowie filmu, zmierzyć się z trudną prawdą. Wolimy zataić haniebne momenty, a gloryfikować te, w których to my jesteśmy męczennikami. Poza tym brak nam dystansu. Niektórzy wszystko traktują poważnie, dosłownie. Nie czują stylistyki gatunkowej, nie czują metafor, nie czują umowności dzieła filmowego. A później są takie kwiatki, że powstają komisje ds. przeciwdziałania ateizacji, które ścigają Gizę za to, że powiedział w dosadny sposób, że papieża obejmują te same zasady fizjologii przewodu pokarmowego co innych ludzi. Nie chcę tu rozwijać kolejnej światopoglądowej dyskusji, ale stwierdzić ten przykry fakt, że społeczeństwo nam się radykalizuje. I zaczyna myśleć w systemie zero-jedynkowym: prawdziwy Polak/zdrajca. No i dochodzi brak pokory: "tylko ja mam rację, tylko ta droga jest słuszna". Zero empatii. Ja na przykład dla równowagi do 'kultowych' wypowiedzi poseł Pawłowicz w mainstreamowych mediach obejrzałem na youtubie jej wypowiedzi w sprawie związków partnerskich dla Telewizji Trwam (sic!) i zdziwiłem się, że nie taki diabeł straszny jak go malują i kobita podniosła kilka kwestii natury czysto prawnej przeciwko projektom tych ustaw i o dziwo udało jej się to nawet w niektórych miejscach logicznie uargumentować (sic!). I taką dyskusję rozumiem. Każdy ma prawo do wypowiadania swoich poglądów, ale można to zrobić ładnie i nieładnie. I boję się, że niedługo na Wiejskiej (notabene wyjątkowo wymowna nazwa ulicy
) zaczną się takie akcje i bijatyki jak na Ukrainie...
Po tym przydługim wstępie przechodzę do oceny samego warsztatu filmowego: film zrealizowany sprawnie, trzyma w napięciu, mimo że jest przewidywalny (co jest dużym osiągnięciem), dialogi są naturalne (wreszcie w polskim kinie!), aktorstwo świetne (Stuhra lubiłem już wcześniej, Czopa coraz bardziej uwielbiam!!! aż się chyba wybiorę do teatru, bo pracuje w moim mieście, Szaflarska miodzio jak zawsze, a Rogalski w roli Malinowskiego to po prostu grom z jasnego nieba - bardzo naturalne, organiczne, mocne wyjawienie prawdy), wreszcie dużo muzyki w filmie - a bardzo lubię, kiedy w filmie jest dużo muzyki - nie jest ona może zbytnio oryginalna, ale doskonale się w filmie sprawuje.
Film arcydziełem nie jest, ale jest dobrym filmem. Oglądałem go w skupieniu do końca, gatunek spełnił swoje zadanie. A tematyka skłania do dyskusji, i dobrze. Dobrze, że powstają jeszcze filmy, o których się dyskutuje, które nie pozostawiają nas obojętnymi, które nie powielają po raz setny tego samego martyrologicznego schematu, tylko szukają ciekawszych rozwiązań.
Obejrzałem film. Cała ta burza wokół rzekomej antypolskości tego filmu jest wg mnie tylko potwierdzeniem jego przesłania: nie potrafimy, podobnie jak bohaterowie filmu, zmierzyć się z trudną prawdą. Wolimy zataić haniebne momenty, a gloryfikować te, w których to my jesteśmy męczennikami. Poza tym brak nam dystansu. Niektórzy wszystko traktują poważnie, dosłownie. Nie czują stylistyki gatunkowej, nie czują metafor, nie czują umowności dzieła filmowego. A później są takie kwiatki, że powstają komisje ds. przeciwdziałania ateizacji, które ścigają Gizę za to, że powiedział w dosadny sposób, że papieża obejmują te same zasady fizjologii przewodu pokarmowego co innych ludzi. Nie chcę tu rozwijać kolejnej światopoglądowej dyskusji, ale stwierdzić ten przykry fakt, że społeczeństwo nam się radykalizuje. I zaczyna myśleć w systemie zero-jedynkowym: prawdziwy Polak/zdrajca. No i dochodzi brak pokory: "tylko ja mam rację, tylko ta droga jest słuszna". Zero empatii. Ja na przykład dla równowagi do 'kultowych' wypowiedzi poseł Pawłowicz w mainstreamowych mediach obejrzałem na youtubie jej wypowiedzi w sprawie związków partnerskich dla Telewizji Trwam (sic!) i zdziwiłem się, że nie taki diabeł straszny jak go malują i kobita podniosła kilka kwestii natury czysto prawnej przeciwko projektom tych ustaw i o dziwo udało jej się to nawet w niektórych miejscach logicznie uargumentować (sic!). I taką dyskusję rozumiem. Każdy ma prawo do wypowiadania swoich poglądów, ale można to zrobić ładnie i nieładnie. I boję się, że niedługo na Wiejskiej (notabene wyjątkowo wymowna nazwa ulicy
Po tym przydługim wstępie przechodzę do oceny samego warsztatu filmowego: film zrealizowany sprawnie, trzyma w napięciu, mimo że jest przewidywalny (co jest dużym osiągnięciem), dialogi są naturalne (wreszcie w polskim kinie!), aktorstwo świetne (Stuhra lubiłem już wcześniej, Czopa coraz bardziej uwielbiam!!! aż się chyba wybiorę do teatru, bo pracuje w moim mieście, Szaflarska miodzio jak zawsze, a Rogalski w roli Malinowskiego to po prostu grom z jasnego nieba - bardzo naturalne, organiczne, mocne wyjawienie prawdy), wreszcie dużo muzyki w filmie - a bardzo lubię, kiedy w filmie jest dużo muzyki - nie jest ona może zbytnio oryginalna, ale doskonale się w filmie sprawuje.
Film arcydziełem nie jest, ale jest dobrym filmem. Oglądałem go w skupieniu do końca, gatunek spełnił swoje zadanie. A tematyka skłania do dyskusji, i dobrze. Dobrze, że powstają jeszcze filmy, o których się dyskutuje, które nie pozostawiają nas obojętnymi, które nie powielają po raz setny tego samego martyrologicznego schematu, tylko szukają ciekawszych rozwiązań.
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35364
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: JAN DUSZYŃSKI - POKŁOSIE (2012)
Amen. Ja w sumie często wracam do tej płyty. W sumie głównie do utworu "Pokłosie" i "Kadish", ale maja one swoją siłę. I niestety we współczesnym polskim kinie muzyka traktowana jest jako narzędzie szatana, obiekt plugawy, bękart ohydny, którego trzeba tępić i nie pozwolić, aby się w filmie pojawił. Tym bardziej cieszy, że w "Pokłosiu" mamy tę muzykę i jeszcze nikt nie zabrania jej w tym obrazie egzystować.hp_gof pisze:wreszcie dużo muzyki w filmie - a bardzo lubię, kiedy w filmie jest dużo muzyki - nie jest ona może zbytnio oryginalna, ale doskonale się w filmie sprawuje.
Niestety jestem świadom, że ze względu na kampanię antymuzyczną w polskim kinie, to pan Duszyński nie będzie miał prędko okazję, aby znowu pokazać swoje umiejętności. A nie ukrywam, że po "Poklosiu" bardzo chętnie bym coś od niego jeszcze usłyszał.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
-
hp_gof
Re: JAN DUSZYŃSKI - POKŁOSIE (2012)
Czy próbowałeś się zastanawiać z czego ten brak muzyki w polskim kinie współczesnym wynika? Czy z braku kasy? Czy z takiego trendu surowości, prostoty, "minimalizmu", operowania ciszą? Braku talentów? (wykluczam ten argumentWawrzyniec pisze:I niestety we współczesnym polskim kinie muzyka traktowana jest jako narzędzie szatana, obiekt plugawy, bękart ohydny, którego trzeba tępić i nie pozwolić, aby się w filmie pojawił.
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35364
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: JAN DUSZYŃSKI - POKŁOSIE (2012)
Czy chodzi tylko o pieniądze.
Nie wiem, gdyż nawet większe produkcje nie mają muzyki. Obadaj filmy Smarzowskiego, zero muzyki. W "Wajdzie" też wątpię, aby był jakiś wyrazisty score.
Może w polskiej kinematografii panuje przekonanie, że, aby najmocniej i najbardziej wyraziście pokazać cierpienia, obecność muzyki może przeszkadzać.
Może w polskiej kinematografii panuje przekonanie, że, aby najmocniej i najbardziej wyraziście pokazać cierpienia, obecność muzyki może przeszkadzać.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
Re: JAN DUSZYŃSKI - POKŁOSIE (2012)
chodzi o dwie rzeczy - raz o pieniądze. dwa - moda. często z powodu mody zaprzepaszczana jest szansa na fajny score i wiem to z obdukcji, pomimo że kasa na nagrania była fajna.
NO CD = NO SALE
Re: JAN DUSZYŃSKI - POKŁOSIE (2012)
Mi się Pokłosie podobało, z jednej strony film bardzo ładny i jeszcze jego wymowa, a z drugiej wartka, świetnie się rozwijająca fabuła, znacznie lepszy od Obławy i ogólnie jeden lepszych polskich filmów ostatnich lat i nie wiem dlaczego z takim tematem nikt nie wystawił tego do Oscarów. Co do muzyki to jak na takie nasze perfidne kino jest rzeczywiście na bogato i był to pełnoprawny score, w lirycznych i dramatycznych momentach wypadał ładnie, choć jak już była akcja czy elementy zagrożenia bywało dość tanio.